Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 31

*Oczami Zayna*

W każdej chwili mogła przyjść Maggie. Nie mogłem się już doczekać. Liam pojechał do Dan, a Louis do El. Zostałem w domu z Niallem i Harrym.
- To kiedy przyjdzie Maggie?- spytał zaciekawiony Niall. W odpowiedzi wzruszyłem ramionami.
- Niall, nie miałeś niczego ciekawego do roboty?- spytałem unosząc jedną brew.
- Nie, czemu pytasz? Posiedzę z wami.
- Niall pójdziemy na zakupy. Damy im tą chwile samotności, a później nas się nie pozbędą.- zachichotał Harry.
- Dzięki. Zawsze można na was liczyć.- powiedziałem sarkastycznie.

Usłyszałem pukanie. Myślałem że to chłopaki, ale na szczęście była to Maggie. Gdy weszła do domu odarła się plecami o drzwi i przez chwile na mnie patrzyła, po czym postanowiła się odezwać.
- Musimy porozmawiać, Zayn.- powiedziała. Zmarszczyłem czoło. Nie wiedziałem o czym ona chce rozmawiać. Wyciągnąłem do niej rękę, którą od razu chwyciła i poszła ze mną do salonu.
- Mów.- zatrzymaliśmy się naprzeciwko siebie.

*Oczami Maggie*

- Musimy podjąć decyzje.- skrzywiłam się. Zayn chyba nie bardzo wiedział o czym mówię, więc mu wytłumaczyłam.- Mam wszystkiego naprawdę dość. Albo dalej będziemy się ze sobą widywać albo po prostu to przerwiemy.- westchnęłam.

- Naprawdę chciałabyś to przerwać?- pokręciłam głową.
- Nie, ale inni tego chcą.
- Co z tego? Sądzę że powinniśmy podjąć zupełnie inną decyzje. A raczej ty powinnaś.- tym razem to ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Jaką decyzję?
- Czy chcesz ze mną być czy nie.- oznajmił.
- Czy gdybym nie chciała byłabym tu teraz?- uniosłam brew.
- Postawmy sprawę jasno. Jesteśmy razem czy nie?
- A chcesz?
- Tak.- Zayn chwycił moją dłoń i przyciągnął do siebie.- Od dawna i dobrze o tym wiesz.
- Też chcę tylko…
- Nie ma tylko. Tak albo nie.- uśmiechnęłam się.
- Tak.
- Więc teraz obejrzę film ze swoją dziewczyną.- podkreślił ostatnie słowa.

Zayn obejmował mnie swoim ramieniem. Moja głowa spoczywała na jego barku. To była jedna z tych lepszy chwil. Nie powiem jednak żeby oglądała film. Moje myśli były zajęte wszystkim innym tylko nie filmem. Usłyszałam że drzwi wejściowe się otwierają. Obróciłam głowę by zobaczyć kto przyszedł. Ujrzałam uśmiechniętego od ucha do ucha Harrego, a za nim Nialla z zakupami. Śmiesznie to wyglądało. Harry wszedł do salonu gdzie siedzieliśmy.

- Zayn kazał nam iść do sklepu i siedzieć tam przez dwie godziny. Co mieliśmy robić przez dwie godziny w supermarkecie?- spytał śmiejąc się Hazz.- Czy aby na pewno ten oto młodzieniec nie wykorzystał cię pod każdym znaczeniu tego słowa?- Harry mówiąc wskazał na Malika. Otwarłam usta by się odezwać.
- Czy wy jesteście normalni?- spytałam. Horan wszedł do salonu z paczką chipsów. Usiadł na fotelu i spojrzał na nas.
- Co oglądamy?- zachichotałam.
- Gdzie podziała się reszta? Zgubiliście ich w supermarkecie?- spytałam.
- Supermarket to ściema.- powiedział śmiejąc się Zayn.- Nie kazałem im tam czekać.
- Domyśliłam się. Zdążyłam zauważyć że Harry ma bujną wyobraźnie.- Zayn chwycił moją rękę, a następnie wstał z kanapy ciągnąc mnie za sobą. Oboje poszliśmy na górę do pokoju Zayna. Gdy znaleźliśmy się w pokoju, Zayn popchnął mnie na drzwi. Jedna z jego rąk wylądowała na mojej tali, a druga na policzku. Nie mogę powiedzieć że się tego nie spodziewałam, bo zdawałam sobie z tego sprawę. Po tym co było nad jeziorem ta sytuacja mnie nie dziwiła. Malik pocałował moje usta. Czułam się w tym momencie jakbym była dla niego najważniejsza i miałam nadzieje że tak też było. Szatyn uniósł moje biodra do góry. Oplotłam swoje ręce na jego szyi. Malik pokierował się w stronę łóżka. Położył mnie na środku i kontynuował swoje pocałunki. Chłopak chwycił Rabek mojej koszulki i ściągnął ją ze mnie. Zayn całował moją szyje i schodził coraz to niżej. Było to cholernie podniecające. Ściągnęłam koszulkę z chłopaka i rzuciłam w bok. Usłyszała trzask.

- Sorry.- zachichotałam. Rzucając koszulkę szatyna strąciłam lampkę, która się roztrzaskała. Zayn powrócił do moich ust. Jego pocałunki były zachłanne. Przy okazji odnalazł mój rozporek, który bez problemy odsunął i zaczął ściągać moje spodnie. Ściąganie moich spodni sprawiło mu mały kłopot ponieważ są bardzo obcisłe. Gdy zostałam w samej koronkowe bieliźnie j Zayn cwaniacko się uśmiechnął.
- Jesteś seksowna.- wyszeptał mi do ucha. Poszłam za jego przykładem i odnalazłam rozporek do jego spodni. Rozpięłam je i szybko się ich pozbyłam razem z bokserkami. Zayn zaczął pozbywać się mojej bielizny. Zrobił to bardzo szybko. Szatyn wszedł we mnie. Z moich ust wydobyło się jęknięcie. Mulat poruszał się powoli. Jęki co chwile wydobywały się z moich usta. Oboje mieliśmy przyśpieszony oddech. To co się działo było początkiem mojego związku z Zaynem. Nie przejmowaliśmy się tym że na dole siedzieli chłopaki. W tym momencie liczyła się tylko ta chwila. Zayn przyśpieszył tępo co spowodowało mój szczyt. Moję ręce od dłuższego czasu były na plecach Zayna. Wbiłam w nie swoje paznokcie co pewnie spowodowało na nich czerwone szramy. Z ust szatyna wydobył się jęk.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie wierzę w to co napisałam. Hahaha Moja wyobraźnia jest bardzo ograniczona w tym temacie. xD Wymarzmy ten rozdział z naszych pamięci. xD Było minęło i nigdy więcej, błagam! xD
Za niedługo pojawi się pierwszy rozdział na nowym blogu. Zapraszam. :D
Liczę na komentarze, bo strasznie się męczyłam przy pisaniu. xD
Kocham was, Nika. xx

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 30

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem bo to ważne jeśli chcecie nowy rozdział. ;P
Rozdział dedykuje Natt i zboczuszkowi oraz każdemu kto skomentował poprzedni rozdział.

*Oczami Zayna*

Spojrzałem na Lily i uniosłem jedną brew.
- Byłaś u lekarza?- spytałem. Brunetka z uśmiechem na ustach usiadła obok mnie. Zdziwił mnie fakt że była ubrana normalnie. Cóż może wreszcie do niej dotarło że nie będziemy razem.
- Byłam.- powiedziała uwodzicielskim głosem. Już miałem nadzieje że dała sobie spokój. Brunetka położyła swoją dłoń na moim ramieniu.- Myślisz czasem o nas?- spytała.- Pamiętasz jak dobrze nam razem było?- ściągnąłem jej dłoń z mojego ramienia.
- Widzę że przybrałaś nową taktykę.- odezwałem się wstając z kanapy.
- Już idziesz?- skinąłem głową. Powiedziałem ciche ’’cześć’’ i po prostu wyszedłem.

- Oglądasz z nami film?- zawołał Niall. Nie miałem nic lepszego do roboty, więc się przyłączyłem.
- Co u Lily?- spytał Liam. Wzruszyłem ramionami.

- Po staremu.
- Nadal próbuje się dobrać do twojego tyłka?- zaśmiał się Louis. Zmarszczyłem czoło.
- Nadal tylko teraz zmieniła taktykę.
- Czyżby tym razem rozebrała się do naga?- powiedział Harry.
- Wręcz przeciwnie.- ich głupie pytania zaczęły mnie nawet bawić.- Woli nie pokazywać ciążowego brzucha, którego nawet nie ma.
- Sądzisz że udaje?- spytał Liam.
- A wy nie?- zachichotałem.- Gdyby była w ciąży wiedziałaby znacznie wcześniej, a nie dopiero wtedy gdy z nią zerwałem. Poczekam jeszcze.
- Na co?! Aż jakiś koleś zrobi jej dziecko, a ty będziesz je wychowywał?- zakpił Lou. Miał racje, ale i tak wiedziałem swoje.

*Następnego dnia*

*Oczami Maggie*

Zeszłam tylko na chwile na dół, a mama kolejny raz zaczęła mówić swoje kazania. Miałam już tego wszystkiego dość. Ciągłe pytania i domysły.

- Spotkałaś się wczoraj z Zaynem?
- Nie!- niemal krzyknęłam.- Byłam u Jamesa, a później u Alexa. Zadzwoń do Jamesa i mnie skontroluj jakbym miała piętnaście lat.- mama wyciągnęła przed siebie dłoń. Wybrałam numer przyjaciela i podałam jej komórkę.
- James, mówi mama Maggie... Była może u ciebie wczoraj Maggie?... Nie nic się niestało… Dziękuje, dowidzenia.- zabrałam telefon. Spojrzałam na rodzicielkę z pogardą.
- Nie wierzę że to naprawdę zrobiłaś.- szepnęłam.- Nie wierzę że aż tak mi nie ufasz.
- Kochanie, sama do tego doprowadziłaś.- chciałam jej coś odpowiedzieć, ale zadzwonił dzwonek do drzwi.- No otwórz.- chociaż nie chciała to, to zrobiłam. Może to głupie, ale miałam cholerną nadzieje że to Zayn. Że przyszedł po mnie i mnie stąd zabierze. Jednak gdy otwarłam drzwi moje wszystkie wyobrażenia znikły. Osoba którą zobaczyłam, była ostatnią osobą której bym się tu spodziewała. Każdy, ale nie ona!
- Cześć!- jej przesłodzony głos powodował że było mi niedobrze.- Jest może pan Josh?- uśmiechnęła się. Gdyby ta idiotka wiedziała co robiłam z Zaynem przestałaby się tak sztucznie uśmiechać. Nie wiedziałam czego ona może chcieć od Josha, ale raczej niczego dobrego.
- Nie, nie ma.
- O co chodzi?- usłyszałam głos mamy za plecami. Czy ta kobieta musi wszystko niszczyć?
- Przyszłam porozmawiać z Panem Joshem.
- Wejdź.- powiedziała moja mama wpuszczając brunetkę do domu.

Chciałam wiedzieć o czym ta idiotka ma zamiar powiedzieć Joshowi. Odpowiedz doskonale znałam.
- Maggie zostaw nas samych.- odezwał się Josh.
- Po co? To jakiś sekret? Poza tym domyślam się o czym chce ci powiedzieć.
- Nie sądzę.- wtrąciła się Lily. Uniosłam brew.
- Twój problem.- uśmiechnęłam się triumfalnie. Bycie dla niej wrednej sprawiało mi ogromną radość.
- Lily o czym chciałaś ze mną porozmawiać?- spytał Josh.
- Mógłby pan porozmawiać z Zaynem? Rozumie pan pewnie że nie chce zostać sama z tym wszystkim.
- Nie bardzo rozumiem o czym mam porozmawiać z synem.- Lily była bardzo dobrą aktorką.
- Zayn nic panu nie powiedział?- spytała niby ze zdziwieniem. Doskonale idiotka wiedziała że nie. Była wkurzona, że Zayn z nią nie jest.
- O czym?- dopytywał marszcząc czoło.
- O ciąży.- powiedziała cicho. Josha jednym słowem zatkało. Mężczyzna wpatrywał się w brunetkę.
- Jesteś z nim w ciąży?- spytał z nie dowierzeniem. Dziewczyna skinęła głową. Josh chwycił za swój telefon i prawdopodobnie zadzwonił do Malika. Rozmowa był krótka. Mężczyzna rozkazał że ma tu przyjść. Gdy wzrok mężczyzny powędrował na mnie wzdrygnęłam się.- Wiedziałaś?- tak jak Lily skinęłam głową.- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Bo to sprawa Zayna nie moja. Skoro ci nie powiedział to pewnie nie widział takiej potrzeby.- mój głos był niepewny.
- To może ja już pójdę.- oznajmiła wstając z miejsca.
- Faktycznie może lepiej idź.- zgodziłam się.- Namieszać każdy potrafi.- uśmiechnęłam się.

*Oczami Zayna*

Nie wiedziałem o co chodzi. Podejrzewałem że chodzi o Maggie. Gdy wszedłem do domu usłyszałem ojca.
- Dlaczego byłaś taka wroga dla tej dziewczyny?- spytał pośpiesznie.
- Jezus Josh! Ona jest niezłą aktorką, a ty uwierzyłeś w jej każde słowo.- powiedziała Maggie. Wszedłem do salonu skąd dochodziły głosy.
- O co chodzi?- spytałem zdezorientowany.
- Dlaczego nie powiedziałeś nic o ciąży, Lily?- spytał wkurzony ojciec. Zacisnąłem wargi i spojrzałem na brunetkę.
- Ty mu powiedziałaś?
- Nie!- odparła głośno.- Lily zaszczyciła nas swoją osobą.
- Zapytałem o coś, Zayn.- warknął.
- Nic nie mówiłem, bo nie wierzę jej.- powiedziałem spokojnym głosem.- Nie będzie robić ze mnie idioty. Gdy z nią zerwałem nagle dowiedziała się o ciąży. Gdy kiedyś zadzwoniła pod pretekstem że się źle czuje gdy tylko zjawiłem się w jej domu nagle ozdrowiała. Potrafiła paradować przede mną półnaga i na dodatek próbować tych swoich gierek.

- Nie jest w ciąży?- spytała Mags. Wzruszyłem ramionami.
- Nie mam żadnego potwierdzenia. Nie wiedziałem nawet żadnego głupiego testu. Przyszła zapłakana i każdy by jej uwierzył.- ojciec nie wiedział w co ma wierzyć. Nie dziwie się mu.
- Josh?- odezwała się Maggie, ale on nawet na nią nie spojrzał tylko wyszedł. Spojrzałem na brunetkę. Ona również na mnie patrzyła. Uśmiechnąłem się, a ona to odwzajemniła.- Przytulisz mnie?- spytała nadal się uśmiechając.
- A co jak twoja mama nas zobaczy? Pomyśli że cię obmacuje.- zachichotał.
- Pewnie tak właśnie pomyśle.- obróciłem się i zobaczyłem idącą do nas Carren. Gdy Carren znalazła się w salonie kolejny raz zachichotałem. Podszedłem do Maggie i uniosłem ręce do góry.
- Nie dotykam jej. Muszę powiedzieć jej tylko sekret.- zbliżyłem usta do ucha brunetki i zachichotałem jej do ucha. Spowodowało to taką samą reakcje Maggie. Ta cała sytuacja mnie bawiła.- Jeszcze nic nie powiedziałem. Nie śmiej się.- rozkazałem głupio się uśmiechając. Z powrotem zbliżyłem swoje usta do jej ucha.- Przyjdź do mnie jutro. Będziemy prawie sami.- szepnąłem. Spojrzałem na twarz dziewczyny. Seksownie zagryzała wargę.
- Ok, nie wyjawię twojego sekretu.- mogłem to uznać za zgodę.
- Świetnie.- opuściłem ręce. Wyciągnąłem do brunetki dłoń, którą ona chwyciła. Następnie przyciągnąłem ją do ust i pocałowałem jej wierzch.
- Zayn przestań grać takiego dżentelmena i idź do domu.- odszedłem od Maggie i ruszyłem w stronę korytarza. Stanąłem obok schodów na górę.
- Carren, tam jest wyjście prawda?- wskazałem schody na górę.
- Zayn, wynocha.- zachichotałem.
- Nie spodziewałem się że kiedykolwiek mnie stąd wyrzucisz. Zawsze byłaś… miła.- Carren wskazała palcem na drzwi. Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Carren mogłaby się trochę rozluźnić, bo i tak będę z Maggie. Czy jej się to spodoba czy nie i tak do tego dojdzie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ta końcowa scena Zayna i Maggie podoba mi się najlepiej. *_* Rozdział dodałam znacznie wcześniej niż planowałam, ale należy wam się.
Następny rozdział będzie chyba najcudowniejszy w tym opowiadaniu, więc nie dostaniecie go tak łatwo. xD
Gdy będzie dużo komentarzy dodam. Proszę tylko o to by każdy skomentował.
Byłabym wdzięczna. To pierwszy mój szantaż. :D

Kocham was, Nika xx

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 29

Rozdział dedykuje Julii F i wszystkim którzy cierpliwie czekali na kolejny rozdział.
Dziękuje, kocham was. ;*

*Następnego dnia*

*Oczami Maggie*

Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Nie wierzę że to wszystko naprawdę się dzieje. Czuje się w tym momencie strasznie samotna. Nie ma Jamesa, Zayna ani kogokolwiek z kim mogłabym porozmawiać bez kazań. Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Jamesa. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty… Zrobiłam jeden wielki błąd z którym wiązały się pozostałe. Mianowicie nie powinnam jechać nad żadne głupie jezioro. Powinnam iść pogadać z przyjacielem, a nie obściskiwać się po kontach z Zaynem. Westchnęłam. Wstałam z łóżka, a następnie poszłam na dół. Trzeba naprawić swoje błędy. Gdy byłam już w korytarzu zatrzymała mnie mama.
- Gdzie idziesz?- spytała.
- Co teraz będę się spowiadała ze wszystkiego co robie?- prychnęłam. Włożyłam buty i chwyciłam za klamkę. Spojrzałam na swoją rodzicielkę przez ramię.- Idę do Jamesa.- burknęłam pod nosem i wyszłam.

Zapukałam do drzwi domu Jamesa. Czekałam na jakąkolwiek reakcje. Gdy chciałam zapukać jeszcze raz drzwi się otwarły, a w nich zobaczyłam Jamesa. Zacisnęłam usta, ale po chwili je rozluźniłam.

- Hej.- powiedziałam cicho. Czekałam na jakąkolwiek reakcje bruneta.
- Cześć.- odpowiedział obojętnym głosem.
- Przyszłam pogadać.
- Domyśliłem się.
- Wpuścisz mnie?- spytałam z nutą nadziei w głosie. Chłopak po chwili zastanowienia wpuścił mnie do środka. Gdy znalazłam się w jego pokoju wreszcie mogłam zacząć mówić.- Chciałabym żebyśmy się wreszcie pogodzili. Brakuje mi ciebie.- moje słowa były szczere. Chciałam mówić dalej, ale mi przerwał.
- Jak było nad jeziorem? Czemu tak szybko wróciliście?- uniósł jedną brew.
- Skąd wiesz…?- James prychnął.
- Media.- zrobił małą przerwę pomiędzy słowami.- Skończyłaś już?- podeszłam do chłopaka zostawiając pomiędzy nami kilka centymetrów odstępu.
- Nie może być jak dawniej? Najlepsi przyjaciele? James, nie zdajesz sobie sprawy jak cholernie za tobą tęsknie.- odchyliłam głowę do tyłu po czym kolejny raz na niego spojrzałam.- Proszę cię.
- O co mnie prosisz?!- warknął.- Mam już wszystkiego dość, nie rozumiesz tego?!- zbliżyłam się do chłopaka jeszcze bardziej. Nie czekając dłużej po prostu go przytuliłam. Wtuliłam swoją twarz w jego koszulkę. Brunet się nie odzywał, ale też nie odwzajemniał uścisku.
- Przytul mnie, James.- szepnęłam wkurzona jego obojętnością. Chłopak przez chwile się wahał, ale w końcu poczułam uścisk jego ciepłych ramion. Delikatnie się uśmiechnęłam. Połowa sukcesu za nami.- Wybaczysz mi wreszcie?- szepnęłam. Zamiast jego odpowiedzi uzyskałam od kogoś smsa. Puściłam Jamesa, ale się od niego nie odsunęłam. Wyciągnęłam z kieszeni telefon.
- Czyżby Zayn jak zwykle się wtrącił?- spytał poirytowany. Spojrzałam na wyświetlacz, a następnie podniosłam telefon i pokazałam mu nadawcę, którym był mój wujek. Z powrotem spojrzałam na telefon i otworzyłam wiadomość.

Od: Alex
Treść: Byłem na to przygotowany i wiedziałem na sto procent że właśnie na tym wyjeździe wpadniecie. Nie spodziewałem się jednak tego jak zostaniecie przyłapani. Wpadniesz? ;)

Jęknęłam czytając tą wiadomość. Mój kochany wujek ostatnio potrafił tylko i wyłącznie mnie dobijać.
- Co?- spytał James.

Do: Alex
Treść: Nie słyszałeś że nie kopie się leżącego? -,- Przyjdę.

Schowałam telefon i spojrzałam na chłopaka.
- Więc zgoda?- spytałam. James chwile się zastanawiał nad odpowiedzią. W końcu jednak skinął głową co strasznie mnie ucieszyło. Kolejny raz przytuliłam przyjaciela.- Posiedziałabym z tobą dłużej, ale jadę do Alexa i jeśli dobrze pójdzie to wrócę dopiero jutro.- uśmiechnęłam się. Ruszyłam w stronę drzwi. James poszedł za mną.
- Wszystko w porządku?- spytał.

- Powiedzmy.- gdybaliśmy już przy drzwiach przytuliłam go i poszłam na autobus. Nie chciało mi się iść na piechotę, bo to jednak trochę drogi.

Usiadłam z wujkiem w salonie.
- Musisz być taki?- skrzywiłam się.
- Jaki?- głupio dopytywał szczerząc się.
- Wkurzający. To nie pierwszy raz kiedy śmiejesz się z tego co niezbyt śmieszy mnie.
- Oj kochanie nie przeżywaj tak wszystkiego.- znowu ten jego głupawy uśmiech.
- Mam pytanie, a raczej prośbę.- zaczęłam, ale niestety mężczyzna mi przerwał.
- Nie zgadzam się żebyś zrobiła sobie tu z Zaynem dom schadzek.
- Dzięki, ale nie o to chodzi. Chciałam zostać tu na noc, ale widzę że wolisz uprzykrzać mi życie tak jak mama.
- W takim razie możesz zostać. Już nie będę.- zachichotał. Przewróciłam oczami.
- Wiesz że zachowujesz się jak dziecko?- spytałam.
- Nie ja dałem się złapać z chłopakiem w łóżku.- odgryzł się.
- Cóż po pierwsze to nie mój chłopak, a po drugie to tylko tak wyglądało. Mama wszystko wyolbrzymia.- stwierdziłam.
- To nie zmienia faktu, że jednak coś między wami było.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Krótki, ale za niedługo dodam. :) Przepraszam że nic nie pisałam, ale musiałam zakończyć dwa blogi i na dodatek źle się czułam. ;/ Przepraszam, ale już wszystko nadrobię. :3

Nowy blog:
Pozdrawiam, Nika xx