Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 12


*Następnego dnia*

*Oczami Maggie*

Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubrania. Następnie ubrałam je na siebie i usiadłam po turecku na łóżku. Usłyszałam miałczenie. To był mój kot. Od razu go zawołałam. Wskoczył na moje nogi i zaczął się do mnie łasić. Pogłaskałam go za uchem.
Mama jest na mnie wściekła, a Josh próbuje jakoś załagodzić sytuacje. Zauważyłam że mama zawsze wstawia się za Zaynem. Za to Josh zawsze wstawia się za mnie. Chyba powinno być na odwrót. To chyba jeszcze bardziej zacieśnia ich więzi. Podniosłam kota i mocno do siebie przytuliłam. Wydał z siebie mruknięcie zadowolenia. Pocałowałam kota w głowę.
- Kocham cię czarnuchu.- szepnęłam do jego ucha.- Coś ostatnio cię zaniedbywałam.-kot spojrzał na mnie jakby doskonale rozumiał moje słowa. Wstałam trzymając czworonoga w objęciach. Wyszłam z pokoju kierując się w stronę schodów. Usłyszałam że mama znowu kłóci się z Joshem. Usiadłam w połowie schodów. Zaczęłam dokładnie przysłuchiwać się ich rozmowie.
- Carren, daj jej spokój. Nie wiedziała jakie będą konsekwencje. Zayn jest dużym chłopcem i sobie poradzi. Nie martw się o niego.- mówił Josh. Mama pospiesznie opuściła kuchnie. Nawet mnie nie zauważyła. Mój mały towarzysz wpatrywał się w całą sytuacją swoimi dużymi oczami. Mam cholerne poczucie winy. Gdyby nie moje głupie słowa mama i Josh nie kłóciliby się. Ciężko westchnęła.- Cześć Zayn! Odbierz wreszcie ten telefon. Martwimy się o ciebie.- Josh prawdopodobnie nagrywał się na pocztę głosową mulata. Wstałam zostawiając kota na schodach. Po ciuchu weszłam do kuchni. Josh siedział przy stole z telefonem w ręku. Widać było że się martwi. To wszystko co powiedział to po to żeby uspokoić moją matkę. Objęłam Josha od tyłu.
- Przepraszam cię.- szepnęłam.- Wszystko naprawię. Znajdę Zayna. Nie wiem jeszcze jak, ale go znajdę.
- Dziękuje kochanie. Wiesz że wcale nie musisz.
- Muszę, bo to moja wina.- puściłam mężczyznę i poszłam do swojego pokoju. Chwyciłam telefon i od razu wybrałam numer Zayna. Jednak na marne, bo po sygnale włączyła się poczta głosowa. Ciężko westchnęłam. Czego ja się spodziewałam, że odbierze i powie że natychmiast wraca, bo ja tak chce? Jestem strasznie samolubna. Nawet nie pomyślałam o tym że mogło mu się coś stać. Co jeżeli nie miał gdzie spać? Może miał wypadek? Był na mnie wkurzony i rozwalił się na tym cholernym motorze. Telefon mógł mu wypaść i leżeć gdzieś w trawie. Nie to nie możliwe. Przecież lekarze zadzwoniliby do jego rodziców, albo i nie. Wybrałam numer Harryego. Może u niego się zatrzymał, albo u któregoś z tych chłopaków. Po kilku sygnałach odebrał.
- Cześć kochanie! Wiedziałem że prędzej czy później wpadniesz na pomysł żeby zadzwonić do mnie, a nie do Zayna.- zachichotał. Kamień spadł mi z serca. Z Zaynem wszystko w porządku.
- Proszę, daj mi go do telefonu.- poprosiłam.
- Myślałem że wolisz ze mną pogadać.
- To co wole nie ma teraz znaczenia. Musze jakoś uratować to co zniszczyłam.- westchnęłam.
- Wybacz kochanie, ale Zayn nie chce z tobą gadać.
- Mógłbyś mi podać swój adres. Muszę z nim pogadać.- niemal błagałam.
- Pod warunkiem że się wzruszcie ze mną umówisz.- zachichotał.
- Nie wystarczy ci że jeszcze dzisiaj będę w twoim domu?- uniosłam jedną brew.
- Zaraz ci wyśle adres smsem.- rozłączyłam się i pobiegłam na dół. Nie mówiąc nic Joshowi, ani mamie wyszłam z domu i od razu wsiadłam do auta. Harry wysłał mi adres. Wiedziałam gdzie to jest, więc bez problemu dojechałam na miejsce.

Drzwi się otworzyły i nie zobaczyłam ani Harryego, ani Zayna. Otworzył mi jeden z jego kolegów. Nie pamiętam imienia. Zresztą chyba nawet go nie znałam. Chłopak miał krótkie ciemne włosy. Wyglądał na jednego z normalniejszych z całej tej paczki. Lekko się uśmiechnęłam. Chłopak to odwzajemnił. Nadal mi jest wstyd za to że byli kiedyś światkami mojej kłótni z Zaynem.
- Cześć!- przywitał się.
- Cześć! Przyszłam do Zayna.- wyjaśniłam. Chłopak uchylił szerzej drzwi. Weszłam do środka i poszłam razem z nieznajomym do Zayna. Taką bynajmniej miałam nadzieje. Gdy tylko przekroczyłam próg domu usłyszałam krzyki i śmiechy. Czy jest tu ktoś normalny, oprócz mnie? zmarszczyłam czoło. Weszliśmy do pokoju. To był chyba salon. Harry leżał na ziemi, a blondyn który ostatnio był u nas siedział na nim go łaskotał. Loczek nie umiał przestać się śmiać.
- Harry, mogłeś nie zadzierać z Niallem.- zaśmiał się chłopak siedzący na fotelu. Czyli ten blondyn nazywał się Niall. Zauważyłam też Zayna. Wstał z kanapy i odciągnął Nialla od loczka. Loczek zaś szybko wstał i zaczął uciekać cały czas patrząc za siebie. Nie licząc tego że prawie do mnie dobił, to śmieszne to wyglądało. W ostatniej chwili się zatrzymał. Na jego ustach wymalował się szeroki uśmieszek.
- Hej!- przywitał się. Podszedł do nas blondasek.
- Jestem Niall.- przedstawił się.
- Maggie.- lekko się uśmiechnęłam. Przedstawił mi się też Louis i Liam. Przynajmniej teraz znam ich imiona. Spojrzałam w kierunku Zayna. A raczej chciałam spojrzeć. Zayna nie był już w salonie.- Gdzie jest Zayn? przed chwila jeszcze tu był.- spytałam marszcząc czoło.
- Pewnie poszedł do siebie. Chodź zaprowadzę cię.- powiedział Louis. pokiwałam głowa i poszłam razem z nim.- Nie sądzę żeby ci się udało go przeprosić.
- A kto powiedział że chce go przepraszać.- uniosłam jedną brew.- Muszę z nim pogadać. Jeszcze się zastanowię czy go przeproszę. Trzeba sobie na to zasłużyć.- zachichotałam, a Louis pokręcił głową. Wskazałam mi drzwi i odszedł. Zapukałam do nich i pozwoliłam sobie na wejście. Zayn siedział na skraju łóżka i wpatrywał się w telefon.
- Po co tu przyszłaś?- spytał. Nawet nie spojrzał w kierunku drzwi. Zachowywał się jakby był pewny że to ja. Zresztą kto inny miałby tu przyjść? Oparłam się plecami o drewniane drzwi. spojrzałam na chłopaka.
- Chce pogadać.- chciałam jeszcze coś dodać, ale chyba nie było mi to dane. Mulat zaczął się śmiać, a następnie na mnie spojrzał.

*Oczami Zayna*

Co ona sobie wyobraża?! Myśli że przyjdzie że i wszystko będzie jak przedtem? Zaśmiałem się, a następnie na nią spojrzałem.

- Nie ośmieszaj się jeszcze bardziej.- wstałem z miejsca na którym przed chwilą siedziałem.- Nie zachowuj się jak jakaś pieprzona księżniczka! Myślisz że wszystko ci wolno!. Proszę bardzo! Chciałaś to się wyniosłem!- nie potrafiłem na nią nie krzyczeć. Ona nie powiedziała ani słowa, tylko wpatrywała się we mnie. Zrobiłem dwa kroki do przodu.- Jesteś żałosna! Najpierw chcesz żebym się wyniósł, a na następny dzień przychodzisz do mnie i nie wiem czego oczekujesz! Czyżbyś miała jakieś problemy w domu?!- uniosłem jedną brew. To nie było pytanie, raczej stwierdzenie.- I bardzo dobrze! Wreszcie ci się należało! Wszyscy wieczni nie będą cię traktować jakbyś nie wiadomo kim był!- zrobiłem kolejne dwa kroki. Odległość jaka nas dzieliła to może jakiś metr. Ona nadal się nie odzywała.- Nie wszyscy tak jak ty mieli tak kolorowo w życiu.- powiedziałem już trochę spokojniej.
- Przestań.- szepnęła, jakby nie mogła tego powiedzieć na głos. Prychnąłem.
- Co prawda boli?- złośliwie się uśmiechnąłem. Jej oczy nabierały coraz to więcej łez.- Dziwisz się że przyjaciółka się na ciebie wypięła? Myślisz że ona kiedykolwiek szczerze cię lubiła?- pokonałem odległość jaka nas dzieliła. Teraz dzieliło nas może kilka centymetrów. Oparłem jedną rękę na drzwiach obok jej ramienia.
- Przyszłam tu z tobą porozmawiać. Nie chce się, kłócić.- bąknęła.
- Przecież rozmawiamy. Z tobą przecież nie da się inaczej.- pomiędzy nami zapadła długotrwała cisza.
- Wróć do domu. Josh i mama martwią się o ciebie. Też się martwiłam.- to ostatnie zdanie prawie nie usłyszałem. Powiedziała to tak cicho, że cudem zrozumiałem treść. Prychnąłem i cicho się zaśmiałem. Dziewczyna spuściła głowę.
- Nie żartuj sobie! Chyba jesteś idiotką jeśli myślałaś że uwierzę w twoje słowa.
- Będziesz chociaż na ślubie?- spytała już bardziej pewna siebie. Wzruszyłem ramionami.
- Po co?
- To twój ojciec. Zależy mu na twojej obecności. Mojej mamie też.- ciężko westchnąłem. Wpatrywałem się w jej oczy. Szukałem chociaż jednej oznaki że kłamie. Może naprawdę chcą żebym był obecny na tym głupim ślubie? Głupi ślub. Chyba wrócę do domu. Do mamy. Daruje sobie tą głupią uroczystość. Udawanie jakim to jestem cudownym synem. Siedzenie przy jednym stole z księżniczką. Marzenie.
- Idź już sobie. Zrobię co będę chciał.- dziewczyna posłuchała mnie i wyszła.

*Oczami Maggie*

Wyszłam szybko z tego przeklętego domu. Wsiadłam do auta i się po prostu rozpłakałam. Jestem z siebie dumna że nie zrobiłam tego przy Zaynie. To co mówił cholernie bolało. Naprawdę jestem aż taka zła? Przecież wcale nie miała kolorowego dzieciństwa. Co on o mnie może wiedzieć?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak wrażenia? ;P Jest 49 obserwatorów, a tak mało komentarzy. Zacznijcie komentować moje marne wypociny. ;>


CZYTASZ = KOMENTARZ

46 komentarzy:

  1. świetny rozdział :D Oby takich jak nqjwiecej ! życze weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. TO JEST ŚWIETNE :* + KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ.? LOFKI I KISKIII <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawaj kolejny, bo tu umrę. *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Yaaaaay mam nadzieję, że Zayna nie będzie na ślubie, wtedy więcej akcji będzie no i to może zbliży " księżniczkę" i Zayna ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Geenialneee!!! Pisz dalej i wstawiaj bardzo szybko! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy kolejny rozdział_?_?_ ^^ cudooo ¤_¤ ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. :D Fajny, jak zawsze :D Ale to wiadome ze Zayn bedzie na slubie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny <3 wow, Zayn wkurzony!! I to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O jej...Na pewno Zayn będzie na ślubie i mam nadzieję, że pogodzi się z Meggi:)
    Cudownie piszesz♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham *,* Rozdział jest tak zajebisty że juz nie mogę się doczekać nn ;) Prosze szybciutko dodaj nn

    OdpowiedzUsuń
  11. Superrrr .... :) zycze weny.

    OdpowiedzUsuń
  12. supeeeeeeeeeeeeeer rozdział no normalnie genialny cudowny i w ogóle <333333 ;********** uwielbiam to opowiadanie codziennie wchodzę na twojego bloga i sprawdzam czy dodałaś kolejną część a jak widzę że jest od razu mam banana na twarzy i powraca mi chęć do życia jesteś naprawdę świetna w tym co robisz kocham cię tak na serio za to co robisz bo niby jest to jeden mały gest ale dla mnie znaczy bardzo dużo i dziękuje ci za to wiem że słowa nigdy nie wyrażą tego co czuję ale jednak chcę żebyś wiedziała <33333 ;********* jestem ci naprawdę wdzięczna bo odmieniłaś moje całe życie i za to jeszcze raz ci dziękuje
    z niecierpliwością będę oczekiwać nn rozdziału
    pozdrawiam i życzę dużo weny kochana buziaczki ;********* Talciaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać takie komentarze. Moja twarz cieszy się widać taki komentarz. To dla mnie bardzo ważne. ;* <3

      Usuń
  13. Plisss napisz szybko nowy ... <3 niemoge sie juz doczekac nowego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział. Mam nadzieję, że Zayn stawi się na ślubie swojego ojca.

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawde masz talent ! Genialny rozdział .. wgl to opowiadanie jest super... Dzięki za to ze moge se poczytać coś tak ciekawego ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. ojeej świetny !! <3 czekam na nexta !!

    OdpowiedzUsuń
  17. dziś przeczytałam całego twojego bloga - jest świetny !
    czekam na nn , pozdrawiam i weny życzę ;**
    ~Evixxa :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach Zayn nagadałeś jej... teraz wyjdź przed dom i zobacz że ona płacze. TERAZ!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. To chyba najlepsze opowiadanie jakie kiedy kolwiel czytałam.Nie lubię czytać książek, ale to po prostu uwielbiam ! Więcej, szybciej i oby tak dalej. Dawaj nn <3 Weny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy kolejny rozdział ???!!!:* :* kocham CIĘ. PISZESZ BOSKO :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jeszcze. Też cię kocham. ;P <3

      Usuń
  21. Kocham to dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam twoje blogi i ciebie<<33

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejny kolejny kolejny!!:D

    OdpowiedzUsuń
  24. THIS IS US cały film tylko tutaj:
    http://twojekinotv.blogspot.com/2013/09/one-direction-this-is-us.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny obiecuję że zacznę czytać i komentować :) zapraszam też do mnie -- > http://dangerous-zayn-malik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Jesteś wspaniałą pisarka z ogromnym talentem, gdyby nie to to w życiu nie zwróciłabym na tego bloga jakakolwiek uwagę. Ogromny talent, który pochodzi z twojego wielkiego serduszka i mam maluteńką nadzieję, że będzie druga, trzecia, czwarta część :D Gdybym mogła to z pewnością bym odebrała ci ten dar. Ja, niestety nie mam, żadnego talentu :(. Dosyć o mnie. Niby tak smutne a zarazem niebezpieczne opowiadanie, a tak świeci słowami, które piszesz. Gdyby to było w formie książki to z pewnością bym je zdawała na ocenę :) Kochana pisz dalej. ♥

    Pozdrawiam :)

    http://my-life-is-wojtek-szczesny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie miły i motywujący komentarz. Na pewno masz jakiś talent, każdy go ma. ;P Dla mnie pisanie to ogromna pasja. Na pewno wejdę na twojego bloga i poczytam twoje opowiadanie. ;>

      Usuń
  27. Super <3 kocham to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedy 13 rozdzial????

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział :)
    Nie mogę doczekać się następnej części
    Masz wielki talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak sie nie moge doczekac 13 rozdzialu ze wchodze na twojego bloga co 10 minut ,aby sie upewnic czy nie napisalas. Kocham ciebie i twoje trzy blogi.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedy next????!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Wspanialy ,oby tak dalej.kiedy new???

    OdpowiedzUsuń
  33. Coraz bardziej podoba mi się twój blog !. ;*

    OdpowiedzUsuń