Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 37

Nie zapomnij o komentarzu. :3 Miło będzie jak skomentujesz.  Miłego czytania xx

*Oczami Maggie*

Przez chwile przeszło mi przez myśl, że Zayn jest tylko moim snem, że naprawdę Zayn Malik nie istnieje. Chciałam się uszczypnąć, ale stwierdziłam że dzielenie z nim snu chyba jest przyjemniejsze. Świadomość że mógłby nagle zniknąć była okropna. Zayn wyglądał jakby był bohaterem mojego snu. Mulat uśmiechnął się do mnie tym swoim przecudownym uśmieszkiem. Wszystko wydawało się takie realne, że powoli wierzyłam w rzeczywistość tego dnia.
- Mógłby pan tak na mnie nie patrzeć? Mam chłopaka, a on jest bardzo wrażliwy na tym punkcie. Jeszcze poczułby się zazdrosny o pana.- moje usta mimowolnie uformowały się w uśmiech.
- A jak na panią patrze?- spytał, zbliżając się jeszcze bliżej. Położył swoją dłoń na mojej tali.
- Patrzy pan na mnie z takim pożądaniem, że boje się co może pan mieć w głowie.- Malik odgarnął włosy z z mojego ramienia, a następnie zbliżył swoje usta do mojego ucha.
- Wybierała się gdzieś pani?- szepnął. Przeszedł mnie miły dreszcz.
- Wcale nie zamierzałam iść do Zayna Malika. Przechodziłam tędy przypadkiem. A pan się gdzieś czasem nie wybierał?- także szepnęłam.
- Ja również wcale nie szedłem do Margaret Watson.
- Więc gdzie pan szedł?- uniosłam brew.
- Do swojego ojca.- zachichotał. Tak strasznie chciałam poczuć jego usta na swoich.
- Cóż... nie powinnam pana zatrzymywać.- Zayn tylko ciaśniej oplótł moją talie. Jego usta ponownie znalazły się obok mojego ucha.
- Powinniśmy znaleźć jakiś kompromis.- zasugerował.- Każdy chyba już wie że chce panią pocałować, a pani chce mnie.- uśmiechnęłam się szerzej. Czyżby nasz zakład dobiegał końcu?
- Co pan proponuje?
- Będzie pani u mnie tydzień mieszkać, a ja będę przez tydzień zabierał panią na randki. Drugą połowę zakładu możemy pominąć. Co pani o tym sądzi?- odchylił głowę do tyłu i spojrzał w moje oczy. Znowu na jego twarzy zagościł ten uwodzicielski uśmieszek. Zayn przeniósł jedną ze swoich rąk na mój policzek, zaś ta druga została na mojej tali.- Tylko bez żadnych numerów, kochanie.- pokiwałam głową jak grzeczna dziewczynka.
- Mama zabrania mi rozmawiania z obcymi.- skrzywiłam się.
- Od kiedy tak słuchasz mamy?- zbliżył swoją twarz do mojej pozostawiając tylko kilka centymetrów odległości. Czułam jego oddech zmieszany z perfumami, które tak strasznie kochałam.
- Ludziki z aparatami będą mieli idealny materiał z nami w roli głównej.- Malik zaczął się śmiać.
- Ludziki z aparatami?- powtórzył. Faktycznie to określenie było beznadziejne, ale ci ludzie mnie wkurzali i także byli beznadziejni.- Pieprzyć ich.- szepnął delikatnie całując kącik moich ust. Znowu się uśmiechnęłam.
- Więc gdzie mnie jutro zabierasz?- zapytałam zaciekawiona.
- Do swojego pokoju, kotku.- spojrzałam na jego rozbawioną twarz. Na moich policzkach pojawiły się wypieki. Zayn musnął moje usta, a później zmienił to w namiętny pocałunek. Cały czas staliśmy na ulicy, a ludzie pewnie patrzyli na nas jak na niewyżytą parę. Odsunęłam swoje usta od ust Malika. Przygryzłam dolną wargę.
- Więc idziemy po moje rzeczy?- spytałam splatając nasze palce. Zayn uśmiechnął się i skinął głową. Poszliśmy pieszo chociaż pod domem było auto Zayna.

*Oczami Zayna*

Poszliśmy do Maggie po rzeczy. Nikogo nie było w domu, więc Maggs zostawiła karteczkę że idzie do mnie. Już nie mogłem się doczekać tego tygodnia. Brunetka, a raczej teraz szatynka potrzebowała tylko piętnastu minut na skapowanie się. Gdy siedziałem na jej łóżku i obserwowałem jej ruchy postanowiłem wyrazić swoją opinie co do jej nowego wyglądu.
- Wyglądasz pięknie w tych włosach.- Maggie nie spojrzała na mnie, ale się uśmiechnęła. To mi wystarczyło. Ostatnio Maggie zaczęła ubierać sukienki co strasznie mi się podobało. Powinna chodzić w seksownych ubraniach, bo jest piękna. Oczywiście tylko gdy jest ze mną. Nie chciałbym żeby na przykład taki James patrzył na jej zgrabne nogi czy cokolwiek innego. To wszystko należało do mnie.
- Wieczorem przychodzi Paul.- oznajmiłem dziewczynie.
- Po co?- spytała zaciekawiona tym faktem.
- Chce z nami pogadać.- dziewczyna skinęła głową.

Gdy przyszedł Paul Maggie poszła się wykąpać. Stwierdziła że nie chce nam przeszkadzać. Paul usiadł na fotelu i spojrzał na mnie od razu po wyjściu szatynki.
- To coś poważnego? W mediach aż huczy na wasz temat. Wole nie wiedzieć co jest prawdą a co kłamstwem.- skrzywił się.- Chciałem z wami porozmawiać o trasie. Za tydzień wyjeżdżamy, ale o tym już wiecie.- ciągnął dalej.- Wszystko jest już ustalone. Potem znowu będziecie mieć wolne.
- Na ile jedziemy?- spytał Harry.
- Na miesiąc.- odpowiedział szybko Paul.
- Ale będzie zabawa.- wyszczerzył się Horan.
- Skorzystajcie z ostatniego tygodnia wolnego, bo później was czeka ciężka praca.- oznajmił. Louis pokiwał głową i się uśmiechnął.
- Paul mówisz tak jakbyśmy pierwszy raz jechali w trasę.
- Louis, po tobie można się wszystkiego spodziewać.- wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a Louis tylko teatralnie przewrócił oczami i się uśmiechnął.
- Przynajmniej jest śmiesznie.- wytłumaczył się.
- Szczególnie wtedy gdy Harryemu skończą się czyste koszulki i zabierze ci tą którą akurat chciałeś włożyć.- przypomniał mu Liam.
- Nie pamiętasz jak wszyscy poszliśmy na śniadanie, a ty za chwile wbiegłeś do restauracji hotelowej i ściągnąłeś koszulkę z Loczka i uciekłeś?- Horan na to wspomnienie wybuchł nieopanowanym śmiechem.
- I jeszcze triumfalnie się śmiałeś.- dodał Liam.
- A Harry siedział i nie wiedział o co chodzi.- również dodałem kilka słów.
- Właśnie.- skrzywił się Paul.
- Cóż... chyba jakoś wyleciało mi to zdarzenie z pamięci.- zachichotał.
- Wrócimy do tej rozmowy.- powiedział Paul. Pokiwaliśmy zgodnie głowami. Gdy Paul wyszedł ja postanowiłem zajrzeć do Maggie.

*Oczami Maggie*

Ktoś zapukał do drzwi, a następnie wszedł do środka.
- Kąpie się!- jęknęłam. Od jakiegoś czasu już leżałam w wannie. Ciepła woda była taka przyjemna. Zanurzyłam się bardziej w pienistej wodzie, by zakryć jak najwięcej nagiego ciała. Piana teraz sięgała mi prawie do szyi. Spojrzałam w stronę drzwi. Byłam ciekawa kim był mój nie proszony gość. Cóż, widok Zayna zbytnio mnie nie zdziwił.- Biorę kąpiel.- podkreśliłam oba słowa. Zayn klęknął obok wanny. Na jego ustach pojawił się zadziorny uśmiech.
- Tym lepiej.- przekręciłam głowę na bok. Malik zamoczył rękę w wodzie.
- Mógłbyś wyciągnąć tą rękę?- spytałam unosząc brew.
- Nie mógłbym.- jego uśmieszek nadal widniał na jego twarzy.- Chciałem ci coś powiedzieć.- westchnął.- Jakoś wcześniej nie było okazji.
- Twierdzisz że to idealna okazja?- spytałam.
- Lepszej może nie być.- skrzywił się.- Nie mówiłem ci wcześniej bo jakoś nie widziałem potrzeby. Za tydzień wyjeżdżamy w trasę.
- To chyba nie takie straszne?- zachichotałam.- Na ile?
- Na miesiąc.- spojrzał w moje oczy.
- Omm...- przymknęłam oczy. Myślałam bardziej o dwóch tygodniach.- Aż tyle?- westchnęłam opierając głowę o brzeg wanny. Zamknęłam oczy.- Boże, jak ja bez ciebie wytrzymam miesiąc?- jęknęłam.- Ciężko mi kilka dni, ale miesiąc?- skrzywiłam się. Mulat przejechał mokrą ręką po moim policzku.- Chciałabym spytać czy musisz jechać, ale byłoby to głupie.- znowu westchnęłam.
- Mi też nie jest łatwo, ale musisz się do tego przyzwyczaić.- otwarłam oczy by napotkać jego wzrok.
- Mogę jechać z tobą?- spytałam. Jego twarz posmutniała.
- Gdyby to zależało ode mnie pojechałabyś, ale to nie takie proste jak się wydaje. Nie martw się odpoczniesz ode mnie.- uśmiechnął się.- To tylko umocni nasz związek.
- Dlaczego wydaje mi się że będzie na odwrót?
- Wszystko będzie dobrze. To tylko wyjazd.- zapewniał. Zayn wstał, pocałował moje czoło i ruszył w stronę drzwi.- Wychodź już.- woda w wannie zdążyła się już ochłodzić. Posłuchałam Malika i wyszłam z wody. Myśl o tym że za chwile się do niego przytulę nieco poprawiała mi samopoczucie, ale i tak byłam zła.

~~~~~~~~~~~~~~~~~

Aww takiego długiego rozdziału dawno nie było. :) Proszę za to jakieś opinie. :3
Wiecie już jak rozstrzygnął się zakład. Cóż... pomysł z koncertem nadszedł nie dawno. :P
Zapraszam na nowego bloga http://dark-story-with-one-direction.blogspot.com
Zauważyliście że takimi ładnymi kolorkami pisze u góry. xD Jestem głupia. xD
Pozdrawiam, Nika. xx

CZYTASZ = KOMENTARZ

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 36

Skomentuj to dla ciebie tylko chwilka, a dla mnie ogromna radość. :3
Miłego czytania :*

*Oczami Zayna*

Maggie siedziała na łóżku, a ja stałem oparty o meble. Nie chciałem być jej przewrażliwionym chłopakiem. Po prostu byłem zazdrosny o Jamesa. Może ona tego nie wiedziała, ale czułem że James coś do niej czuje.
Nie chciałem stawiać jej żadnych warunków, ale to robiło się już dziwne.
- Była u ciebie Lily, prawda?- skinąłem głową.- Co ci naopowiadała?- powiedziała z pretensjami.
- To mało ważne.- burknąłem.- Wkurza mnie fakt, że chodzisz za rękę po mieście ze swoim... przyjacielem? Nie przejmowałbym się gdybyś nie była moją dziewczyną. Nie chce żeby jakiś koleś cię dotykał.- warknąłem.
- James nie jest obcy.- oburzyła się.
- Czy ja tak dużo wymagam? Jakbyś się czuła gdybym poszedł teraz do Lily?- spytałem unosząc brwi. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Normalnie.- odpowiedziała.
- Świetnie. Skoro nie masz nic przeciwko pójdę teraz do niej.

*Oczami Maggie*

Gdy to powiedział poczułam się jakbym dostała w twarz. Przecież wiedział że JESTEM temu przeciwna. Wstałam z miejsca i szybkim krokiem ruszyłam do drzwi. Gdy już miałam wychodzić postanowiłam się jeszcze raz odezwać.
- Idź sobie do niej, ale w moim domu nie masz czego szukać.- wkurzona szybko opuściłam pokój. Gdy zeszłam ze schodów chłopaki coś do mnie mówili, ale totalnie to olałam. Głupi Zayn! Głupia Lily! Cały świat jest beznadziejny! Mój telefon zaczął dzwonić. Nawet to mnie zaczęło irytować. Wyciągnęłam telefon i przyłożyłam go szybko do ucha.
- Czego?!- warknęłam nie sprawdzając wcześniej kto dzwoni.
- Maggie, wszystko w porządku? Martwię się o ciebie.- usłyszałam głos Alexa.
- Jest cudownie. Nie musisz się martwić.- odezwałam się niemiło.
- Nie musisz być zołzą, bo pokłóciłaś się z chłopakiem.- przypomniał mi. Zmarszczyłam czoło.
- Skąd wiedziałeś?
- Znam cię.- wyjaśnił. Niestety miał racje. Nie powinnam się na nim wyżywać tylko dlatego że pokłóciłam się z Malikiem. Ogarnęło mnie poczucie winy.
- Przepraszam.- jęknęłam.

*Następnego dnia*

Przemyślałam wszystko i chyba nie powinnam tak się zachowywać. Mam chłopaka i jakieś zobowiązania się z tym wiążą. Rozumiem że mógł czuć się zazdrosny, bo pewnie ja na jego miejscu czułabym się tak samo. Dzisiejszy dzień także miałam zamiar spędzić w sukience. Dobrze się w nich czułam.
Nie wiem czemu wcześniej tak strasznie się ich wypierałam. Postanowiłam także iść do fryzjera. Zmiana fryzury dobrze mi zrobi. Gdy ubrałam się poszłam od razu do salonu fryzjerskiego. Pofarbowałam włosy na czarno, a końcówki na jasny brąz. Po wizycie u fryzjera nadeszła pora na pogodzenie się z Zaynem. Nie lubię się z nim kłócić. Dziwnie to teraz brzmi. Jeszcze dwa lata temu kłóciłam się z nim dla przyjemności, a teraz nie potrafię wytrzymać ze świadomością że jest na mnie zły. Kocham go, a na to już nie ma lekarstwa. Chce przy nim pokazać, że wcale mi tak nie zależy jak on sądzi, ale to tylko udawanie. Po co to robię? Właściwie to nawet sama nie wiem. Gdy dochodziłam już do domu chłopaków, dostrzegłam Zayna. Przechodził właśnie przez bramę. Byłam wystarczająco blisko by mógł mnie usłyszeć.
Gdy podeszłam jeszcze bliżej chłopak mnie dostrzegł. Na początku po prostu stanął jak wryty. Zmierzył mnie swoimi brązowymi tęczówkami od stup po głowę. Zrobiłam to samo. Zayn był ubrany w jeansy i czarną koszulkę. Jego włosy jak zawsze były ułożone do góry. Czekałam aż to on zrobi ten pierwszy krok. Co jeśli on nigdy nie nastąpi i będziemy tak stać całą wieczność? Spojrzałam na usta Malika. Czułam jak kolana się pode mną uginają. Szatyn przygryzł swoją dolną wargę doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa. Zrobiłam dwa niewielkie kroki w jego stronę. Chłopak powtórzył mój ruch tylko że zrobił więcej i większe kroki. Tym samym znalazł się naprzeciwko mnie. Dlaczego on tak strasznie na mnie działał? Miałam ochotę zacałować te jego piękne usta, które należały tylko do mnie!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rozdział krótki, ale jakoś tak wyszło. xD
Nika xx

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 35

Gdy przeczytasz, skomentuj. Byłoby fajnie. :) To tylko chwilka. :*


*Oczami Zayna*

Usłyszałem pukanie do drzwi. Pomyślałem że może to Maggie, ale rzeczywistość była znacznie gorsza. Do pokoju weszła Lily. Wstałem z łóżka i szybkim krokiem do niej podszedłem.
- Po co tu przyszłaś?- warknąłem, ale ona nadal się uśmiechała.
- Cześć, Zayn. Mi również miło cie widzieć.- miałem ochotę wyrzucić ją za drzwi. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem.- Przyszłam z tobą pogadać.- Lily zrobiła kilka kroków w moją stronę. Uniosłem jedną brew. Jakbyśmy mieli o czym rozmawiać. Brunetka stała stanowczo za blisko mojej osoby.- Mieliśmy ostatnio niezbyt za ciekawy kontakt.- skrzywiła się. Wpatrywałem się w jej dłoń, która wylądowała na moim torsie. Co ona znowu robiła? Po tym teatrzyku, który odstawiła ostatnio, myśli że mój ojciec przemówił mi do ''rozsądku''? Ciężko westchnąłem.
- Lily, możesz mi powiedzieć po co przyszłaś? Jestem zajęty.- chciałem dyskretnie dać jej do zrozumienia, że nie chce z nią gadać. Chyba do niej nie docierało.
- Chciałam cię przeprosić za to co ostatnio się stało. Naprawdę myślałam że twój ojciec o wszystkim wie. Przykro mi że tak to się wszystko potoczyło. Przepraszam.- przekonały mnie jej słowa. Dlaczego miałbym jej nie wierzyć? Może naprawdę nie wiedziała.
- Okej, wierzę ci.
- Czyli nie jesteś już na mnie zły?- pokręciłem głową. Brunetka jakby tylko na to czekała, szybko się do mnie przytuliła i pocałowała w policzek.
- Lily!- upomniałem ją. Brunetka odsunęła się ode mnie, ale nadal i tak była zbyt blisko.
- Zayn, ty zawsze tak ślicznie pachniesz.- uśmiechnęła się ukazując rządek zębów.- Mam dla ciebie nieco smutniejszą wiadomość. Gdy do ciebie szłam widziałam tą twoją Maggie.- skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.- Była z jakimś chłopakiem i trzymali się za ręce. Nie wyglądali jak przyjaciele. Chyba bardziej jak para.- skomentowała.
- Wiem o tym.- burknąłem.
- I co nie przeszkadza ci że twoja dziewczyn chodzi za rękę z innym?- zmarszczyła czoło.- Jeśli mi nie wierzysz to zrobiłam zdjęcie twojej cudownej dziewczyny.- Lily sięgnęła do torebki i wyciągnęła telefon. Pokazała mi zdjęcie Maggie i Jamesa. Szli za rękę i faktycznie wyglądali jak... para. Skrzywiłem się widząc ich takich.- I co teraz wierzysz? Ja nigdy bym tak nie postąpiła.
- Nie powiedziałem że nie wierzę. Lily mogłabyś już iść.
- Okej. Zobaczymy się niedługo, prawda? Chyba musimy pogadać o pewnych sprawach.- pokiwałem głową. Po prostu chciałem żeby już sobie poszła. Jej wizyty stały się męczące.- Nie przejmuj się nią, Zayn. Wiesz że zawsze możesz do mnie przyjść.- Lily jeszcze chwile przede mną stała, po czym wyszła. Ciężko westchnąłem i usiadłem z powrotem na łóżku. Miło by było gdyby Maggs nie spotykała się z Jamesem. Jestem o nią zazdrosny. To ja powinienem z nią teraz iść za rękę, nie James. Boże, jak ja nie cierpię tego człowieka. Najgorsze jest to że obiecałem Maggie, że będę go tolerował. Nie wiedziałem na co się godzę. Mam ochotę zrobić jej to samo, iść z Lily na spacer. Ciekawe jak ona by się czuła w takiej sytuacji. Oczywiście ja musiałbym przystać na jej.

*Oczami Maggie*

Po spacerze z Jamesem poszłam do wujka. Nie byłam u niego dawna, a z nim również chciałam się zobaczyć. W szybkim czasie znalazłam się w jego mieszkaniu.
- Co jest, skarbie?- spytał otwierając drzwi.
- Czy musi się coś stać że cię odwiedzam?- mężczyzna wzruszył ramionami. Wujek był bez bluzki, więc znalazłam pretekst by się z nim podroczyć.- Ubrałbyś się, bo jakaś śliczna sąsiadka będzie chciała pożyczyć cukier i zobaczy ten twój wielki brzuch, no i ucieknie biedulka. A ty zostaniesz starym kawalerem.- przecisnęłam się obok niego i weszłam w głąb korytarza.
- Wokół mieszkają same staruszki, więc muszę je jakoś odpędzić.- droczył się ze mną.- Ale na serio uważasz że jestem gruby?- zachichotałam.
- Od razu jak słoń.
- Nie pyskuj.
- Nie pyskuje.- oburzyłam się.- Ale tą koszulkę mógłbyś włożyć.
- Przebierałem się, kotku.
- Mówisz jak Zayn.
- To dobrze czy źle?- spytał. Wzruszyłam ramionami. Ruszyliśmy w stronę salonu.- Jak sytuacja w domu?
- Cóż... mama chce zabić Zayna, a później mnie, a Josh jest zupełnie obojętny.- weszliśmy do salonu. Zdezorientowana spojrzałam na kobietę siedzącą na kanapie.- Czemu nie powiedziałeś, że masz gościa?- uniosłam brew.
- Nie przeszkadzasz jeśli o to ci chodzi. Poza tym chciałbym żebyście się poznały.- spojrzałam jeszcze raz na kobietę. Może była w wieku wujka. Była całkiem ładna i wydawała się sympatyczna. Szatynka wstała i się do mnie uśmiechnęła.
- Jestem Lisa.- przedstawiła się podając mi dłoń.- Ty pewnie jesteś tą słynną Maggie.- odwzajemniłam jej uśmiech.
- Tak, to ja. Mam nadzieje że mówiłeś o mnie same dobre rzeczy.- spojrzałam ponownie na wujka.
- Oczywiście kotku. W szczególności wspomniałem o tym jak panicznie boisz się burzy.
- Na ciebie zawsze można liczyć.- zachichotałam.- Słoń.- odgryzłam się.
- Zaraz wracam.- odezwał się.
- Alex, bardzo dużo o tobie mówi.- powiedziała Lisa.
- Jesteśmy ze sobą strasznie związani.- wyjaśniłam. Lisa naprawdę wydawała się sympatyczna. Skoro spodobała się wujkowi to musiała być fajna. Alex bardzo szybko wrócił już w koszulce. Zachichotałam.- Od razu lepiej.
- Co to za okazja, że ubrałaś sukienkę, Mags?- zmarszczył czoło.
- Zakład z Zaynem. Nie chcesz wiedzieć.- uprzedziłam go. Poczułam jak wibruje mi telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz by odczytać wiadomość.

Od: Zayn
Treść: Musimy pogadać! ;/ 

Po wykrzykniku mogłam wywnioskować że jest zły i że chce gadać teraz. Obróciłam się i ruszyłam do wyjścia. Głupia Lily zdążyła namieszać!
- Maggie!- zawołał mnie wujek, ale się nie zatrzymałam.- Poczekaj!- jednak postanowiłam się zatrzymać. Musiało to trochę źle wyglądać. Przeczytałam esemesa i ruszyłam do wyjścia. Byłam zła i jednocześnie chciało mi się płakać. Spojrzałam na wujka.- Co jest?
- Nic. Muszę iść.- powiedziawszy to po prostu wyszłam. Musiałam jak najszybciej znaleźć się u Malika i wytłumaczyć... sama nie wiem co. Czułam jak w moim żołądku wszystko się skręca na myśl że Lily była u Zayna. Chciałam w tym momencie się do niego przytulić i to bardzo, bardzo mocno.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ostatnio pisze dłuższe rozdziały, zauważyliście? :)
Lisa za chwile pojawi się w zakładce ''bohaterowie''.
Kocham was, Nika xx

CZYTASZ = KOMENTARZ