*Następnego dnia*
*Oczami Maggie*
Siedziałam w kuchni i jadłam śniadanio-obiad. Wsypałam płatki do miski, a następnie usiadłam na krześle. Szczerze to nie miałam zbytnio apetytu. Usłyszałam trzask drzwi. Zmarszczyłam czoło i wychyliłam się by zobaczyć kto przyszedł. Był to Josh. Nawet nie zdążyłam się odezwać, bo Josh był szybszy.
- Jesteś sama?- zapytał wchodząc do kuchni. Pokiwałam głową. Wyglądał tak jakby miał się zaraz na kogoś rzucić. Wolałam się nie odzywać. Pewnie zdenerwowałbym go jeszcze bardziej. Siedziałam cicho tylko od czasu do czasu spoglądając w jego stronę. Siedział na krześle i wyraźnie był zamyślony. Co jest Josh? Mam nadzieje że to nie moja wina. Jestem tego w stu procentach pewna. Inaczej Josh powiedziałby o co chodzi. Usłyszałam że drzwi się otwierają.
- Chodź!- warknął Josh. Nim się obejrzałam w kuchni zjawił się Zayn. Uśmiechnął się do mnie, po czym spojrzał na Josha.
- Czemu jesteś taki wściekły? Stało się coś?- Josh nie odpowiedział tylko zmierzył Zayna wściekłym spojrzeniem. Uff czyli tu chodzi o Malika. Dobrze mu tak. Pieprzony dupek. Josh chwycił gazetę, która jeszcze chwile temu leżała na blacie i rzucił nią w Zayna. Biedna gazeta. Mulat spojrzał na gazetę leżącą obok jego stup, a następnie podniósł wzrok na ojca.
*Oczami Zayna*
Maggie cały czas siedziała na krześle obserwując tą chorą scenkę.
- Możesz od razu powiedzieć o co chodzi?- spytałem. Ojciec się skrzywił.
- Poszedłem do pracy, a tam na dzień dobry wiadomość o tym że mój syn zerwał zaręczyny!- krzyknął na moją osobę. Czyli już cały świat wie. Szybko.- Dlaczego to zrobiłeś?- warknął. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Zaskoczył mnie. Nie spodziewałem się że już o tym wszyscy wiedzą. Nie odpowiedziałem na jego pytanie.- Może inaczej. Po co jej się oświadczałeś?- ciężko westchnąłem. Musiałem coś powiedzieć.
- Nie wiem. Ona jest dla mnie jak przyjaciółka. Nic do niej nie czuje.- odpowiedziałem spokojnym głosem. Byłem z siebie dumny że jeszcze było mnie na to stać.- Ona mnie wspierała przez te dwa lata. Mogłem na nią polegać. Chyba myślałem że to miłość. Jednak się myliłem. Teraz już wiem co to znaczy. Zakochałem się w innej.- wyznałem całkowicie szczerze.
- Wspierała cię?! A gdzie ona była gdy jej potrzebowałeś?!- wykrzyczał w moją stronę ojciec. Przygryzłem dolną wargę.
- Tutaj.- szepnąłem i położyłem rękę na swoim sercu.- Zawsze przy mnie była. Tylko ją kocham.- nadal szeptałem. Nie spuściłem ręki z serca. Ojciec wpatrywał się w moją osobę. Nie odezwał się ani słowem.- Wszystko jak zwykle spieprzyłem. Ona nie chce mnie znać, zraniłem Lily i na dodatek zawiodłem ojca. Ale ja będę o nią walczył. Jest tego warta.- klatka piersiowa ojca uniosła się do góry i powoli opadła.
- Kim jest ta dziewczyna?- spytał nadal studiując moją twarz. Złączyłem obie wargi szukając odpowiedniej odpowiedzi.
- Jest najcudowniejsza istotą na świecie. Trochę pyskata, ale na pewno ją pokochasz.- uśmiechnąłem się na myśl że siedzi metr ode mnie i wszystko doskonale słyszy.
- Wiesz że nie o to pytam.- odezwał się zrezygnowany ojciec.
- Dowiesz się w swoim czasie.
*Oczami Maggie*
Przełknęłam głośno ślinę. Powoli wstałam z krzesła.
Wzrok Josha i Zayna padł na moją osobę. Pośpiesznie wyszłam z kuchni. Potrzebowałam powietrza. Wdrapałam się po schodach na górę. Weszłam do pokoju i otwarłam okno. Zbliżyłam się do niego i zaciągnęłam się świeżym powietrzem. To za wiele jak na moja głowę. Stałam przy oknie jakiś czas. Widziałam jak Josh wsiada do auta i odjeżdża. Ciarki przeszły po mojej skórze. Zamknęłam okno, ale nadal stałam w tym samym miejscu. Proszę, tylko niech Zayn również wyjdzie. Proszę... No i usłyszałam otwierające się drzwi mojego pokoju. Zamknęłam oczy. Zbliżające się kroki, odbijały się w mojej głowie echem. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty... Stał za moimi placami. Położył dłoń na moim ramieniu, a potem zjechał nią wzdłuż mojej ręki. Gwałtownie się odwróciłam i otworzyłam oczy.
- Nie dotykaj mnie, rozumiesz?- szepnęłam robiąc krok do tyłu. Zayn podniósł obie ręce w geście zawieszenia broni. Zarys jego uśmiechu doprowadzał mnie do szału. Nie wytrzymałam.- Po co nagadałeś mu takie bzdury?!- krzyknęłam tracąc do niego cierpliwość.- Jesteś idiotą!- uderzyłam w jego klatkę piersiową swoją pięścią. Zmarszczył brwi i złapał moje nadgarstki przyciągając mnie do siebie. Próbowałam się mu wyrwać, ale był silniejszy.- Puszczaj!- patrzył w moje oczy tymi swoimi brązowymi tęczówkami.
- Pytał, więc powiedziałem prawdę.- odpowiedział całkiem spokojnie.
- Wcale nie powiedziałeś prawdy. Jesteś bez uczuciowym sukinsynem!- warknęłam.- Chciałabym abyś opuścił ten dom tak szybko jak się tu znalazłeś. Nienawidzę cię!- syknęłam. Przybliżył swoją twarz do mojej.
- Uważaj na słowa, Margaret. Później nie będzie odwrotu. Nie martw się. Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.- pocałował mój policzek i puścił moje nadgarstki. Ruszył w stronę drzwi.
- Pieprzony tchórz!- krzyknęłam masując swoje nadgarstki. Były lekko zaczerwienione. Niespodziewanie Malik popchnął mnie na ścianę i przycisnął całym sowim ciałem. Moje serce zaczęło szybciej bić. Za blisko! Jego spojrzenie mnie bolało. Spuściłam głowę, ale Zayn szybko uniósł mój podbródek z powrotem do góry. Musnął moje usta, po czym zaczął mówić.
- Dowiedz się wreszcie czego ty chcesz, Maggie.
- A czego ty chcesz?- szepnęłam.
- Ciebie.- znowu ten jego pewny głos.- Jak będziesz znała odpowiedz na to pytanie, daj znać.- przygryzłam dolną wargę. Zayn podniósł swoją rękę i uwolnił moją wargę. Jeszcze raz musnął moje usta i po prostu wyszedł.
*Oczami Zayna*
Dlaczego ona taka jest? Kocham ją! Rzuciłem Lily specjalnie dla niej. Słyszała moją rozmowę z ojcem. Była ona w stu procentach szczera. Nie rozumiem jej. Skoro się we mnie zakochała, to dlaczego nie możemy być razem? Nie ma żadnych przeszkód. No może jedna. Maggie. Ona jest największym problemem. Sama nie wie czego chce! Dałem jej jasno do zrozumienia że ją kocham. Dlaczego kobiety tak trudno zrozumieć? Będę się starał. Nie poddam się. Ona jest warta każdych moich starań. Te dwa pocałunki... Zdziwiłem się że na to pozwoliła. Uśmiechnąłem się pod nosem. Jesteśmy na dobrej drodze Maggie.
.............................................................
No i napisałam. ;P Dodawajcie się do obserwatorów.
CZYTASZ = KOMENTARZ!!!







