Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 18

*Następnego dnia*

*Oczami Maggie*

Siedziałam w kuchni i jadłam śniadanio-obiad. Wsypałam płatki do miski, a następnie usiadłam na krześle. Szczerze to nie miałam zbytnio apetytu. Usłyszałam trzask drzwi. Zmarszczyłam czoło i wychyliłam się by zobaczyć kto przyszedł. Był to Josh. Nawet nie zdążyłam się odezwać, bo Josh był szybszy.
- Jesteś sama?- zapytał wchodząc do kuchni. Pokiwałam głową. Wyglądał tak jakby miał się zaraz na kogoś rzucić. Wolałam się nie odzywać. Pewnie zdenerwowałbym go jeszcze bardziej. Siedziałam cicho tylko od czasu do czasu spoglądając w jego stronę. Siedział na krześle i wyraźnie był zamyślony. Co jest Josh? Mam nadzieje że to nie moja wina. Jestem tego w stu procentach pewna. Inaczej Josh powiedziałby o co chodzi. Usłyszałam że drzwi się otwierają.
- Chodź!- warknął Josh. Nim się obejrzałam w kuchni zjawił się Zayn. Uśmiechnął się do mnie, po czym spojrzał na Josha.
- Czemu jesteś taki wściekły? Stało się coś?- Josh nie odpowiedział tylko zmierzył Zayna wściekłym spojrzeniem. Uff czyli tu chodzi o Malika. Dobrze mu tak. Pieprzony dupek. Josh chwycił gazetę, która jeszcze chwile temu leżała na blacie i rzucił nią w Zayna. Biedna gazeta. Mulat spojrzał na gazetę leżącą obok jego stup, a następnie podniósł wzrok na ojca.

*Oczami Zayna*

Maggie cały czas siedziała na krześle obserwując tą chorą scenkę.
- Możesz od razu powiedzieć o co chodzi?- spytałem. Ojciec się skrzywił.
- Poszedłem do pracy, a tam na dzień dobry wiadomość o tym że mój syn zerwał zaręczyny!- krzyknął na moją osobę. Czyli już cały świat wie. Szybko.- Dlaczego to zrobiłeś?- warknął. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Zaskoczył mnie. Nie spodziewałem się że już o tym wszyscy wiedzą. Nie odpowiedziałem na jego pytanie.- Może inaczej. Po co jej się oświadczałeś?- ciężko westchnąłem. Musiałem coś powiedzieć.
- Nie wiem. Ona jest dla mnie jak przyjaciółka. Nic do niej nie czuje.- odpowiedziałem spokojnym głosem. Byłem z siebie dumny że jeszcze było mnie na to stać.- Ona mnie wspierała przez te dwa lata. Mogłem na nią polegać. Chyba myślałem że to miłość. Jednak się myliłem. Teraz już wiem co to znaczy. Zakochałem się w innej.- wyznałem całkowicie szczerze.
- Wspierała cię?! A gdzie ona była gdy jej potrzebowałeś?!- wykrzyczał w moją stronę ojciec. Przygryzłem dolną wargę.
- Tutaj.- szepnąłem i położyłem rękę na swoim sercu.- Zawsze przy mnie była. Tylko ją kocham.- nadal szeptałem. Nie spuściłem ręki z serca. Ojciec wpatrywał się w moją osobę. Nie odezwał się ani słowem.- Wszystko jak zwykle spieprzyłem. Ona nie chce mnie znać, zraniłem Lily i na dodatek zawiodłem ojca. Ale ja będę o nią walczył. Jest tego warta.- klatka piersiowa ojca uniosła się do góry i powoli opadła.
- Kim jest ta dziewczyna?- spytał nadal studiując moją twarz. Złączyłem obie wargi szukając odpowiedniej odpowiedzi.
- Jest najcudowniejsza istotą na świecie. Trochę pyskata, ale na pewno ją pokochasz.- uśmiechnąłem się na myśl że siedzi metr ode mnie i wszystko doskonale słyszy.
- Wiesz że nie o to pytam.- odezwał się zrezygnowany ojciec.
- Dowiesz się w swoim czasie.

*Oczami Maggie*

Przełknęłam głośno ślinę. Powoli wstałam z krzesła.
Wzrok Josha i Zayna padł na moją osobę. Pośpiesznie wyszłam z kuchni. Potrzebowałam powietrza. Wdrapałam się po schodach na górę. Weszłam do pokoju i otwarłam okno. Zbliżyłam się do niego i zaciągnęłam się świeżym powietrzem. To za wiele jak na moja głowę. Stałam przy oknie jakiś czas. Widziałam jak Josh wsiada do auta i odjeżdża. Ciarki przeszły po mojej skórze. Zamknęłam okno, ale nadal stałam w tym samym miejscu. Proszę, tylko niech Zayn również wyjdzie. Proszę... No i usłyszałam otwierające się drzwi mojego pokoju. Zamknęłam oczy. Zbliżające się kroki, odbijały się w mojej głowie echem. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty... Stał za moimi placami. Położył dłoń na moim ramieniu, a potem zjechał nią wzdłuż mojej ręki. Gwałtownie się odwróciłam i otworzyłam oczy.
- Nie dotykaj mnie, rozumiesz?- szepnęłam robiąc krok do tyłu. Zayn podniósł obie ręce w geście zawieszenia broni. Zarys jego uśmiechu doprowadzał mnie do szału. Nie wytrzymałam.- Po co nagadałeś mu takie bzdury?!- krzyknęłam tracąc do niego cierpliwość.- Jesteś idiotą!- uderzyłam w jego klatkę piersiową swoją pięścią. Zmarszczył brwi i złapał moje nadgarstki przyciągając mnie do siebie. Próbowałam się mu wyrwać, ale był silniejszy.- Puszczaj!- patrzył w moje oczy tymi swoimi brązowymi tęczówkami.
- Pytał, więc powiedziałem prawdę.- odpowiedział całkiem spokojnie.
- Wcale nie powiedziałeś prawdy. Jesteś bez uczuciowym sukinsynem!- warknęłam.- Chciałabym abyś opuścił ten dom tak szybko jak się tu znalazłeś. Nienawidzę cię!- syknęłam. Przybliżył swoją twarz do mojej.
- Uważaj na słowa, Margaret. Później nie będzie odwrotu. Nie martw się. Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.- pocałował mój policzek i puścił moje nadgarstki. Ruszył w stronę drzwi.
- Pieprzony tchórz!- krzyknęłam masując swoje nadgarstki. Były lekko zaczerwienione. Niespodziewanie Malik popchnął mnie na ścianę i przycisnął całym sowim ciałem. Moje serce zaczęło szybciej bić. Za blisko! Jego spojrzenie mnie bolało. Spuściłam głowę, ale Zayn szybko uniósł mój podbródek z powrotem do góry. Musnął moje usta, po czym zaczął mówić.
- Dowiedz się wreszcie czego ty chcesz, Maggie.
- A czego ty chcesz?- szepnęłam.
- Ciebie.- znowu ten jego pewny głos.- Jak będziesz znała odpowiedz na to pytanie, daj znać.- przygryzłam dolną wargę. Zayn podniósł swoją rękę i uwolnił moją wargę. Jeszcze raz musnął moje usta i po prostu wyszedł.

*Oczami Zayna*

Dlaczego ona taka jest? Kocham ją! Rzuciłem Lily specjalnie dla niej. Słyszała moją rozmowę z ojcem. Była ona w stu procentach szczera. Nie rozumiem jej. Skoro się we mnie zakochała, to dlaczego nie możemy być razem? Nie ma żadnych przeszkód. No może jedna. Maggie. Ona jest największym problemem. Sama nie wie czego chce! Dałem jej jasno do zrozumienia że ją kocham. Dlaczego kobiety tak trudno zrozumieć? Będę się starał. Nie poddam się. Ona jest warta każdych moich starań. Te dwa pocałunki... Zdziwiłem się że na to pozwoliła. Uśmiechnąłem się pod nosem. Jesteśmy na dobrej drodze Maggie.

.............................................................

No i napisałam. ;P Dodawajcie się do obserwatorów.

CZYTASZ = KOMENTARZ!!!

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 17

*Następnego dnia*

*Oczami Zayna.*

Wszystko sobie przemyślałem. Całą noc nie spałem, bo rozmyślałem nad tym co powinienem zrobić. Przecież zaręczyłem się z Lily. To chyba był największy błąd mojego życia. Gdy Maggie powiedziała mi co czuje, coś we mnie drgnęło. Nie czułem do Lily tego samego co do Maggie. Nie wiem poco z nią byłem. Zresztą nadal jestem. Cholera jasna. Gdyby Maggie wszystko mi powiedziała wcześniej teraz bym z pewnością był z nią. Dlaczego mi nie powiedziała gdy wyjeżdżałem? Może jeszcze wszystko da się naprawić. Wysiadłem z auta. Stałem przed domem Lily. Musiałem coś z robić ze sowim życiem. Nie kocham Lily i nigdy nie kochałem. Zapukałem do drzwi i czekałem aż brunetka mi otworzy. Już po chwili stała na przeciwko mnie.
- Hej Zayn!- odezwał się jej entuzjastyczny głos.- Co tu robisz?- uśmiechnęła się w ten swój idealny uśmiech. Ja jednak miałem poważny wyraz twarzy.
- Cześć! Przyjechałem bo muszę z tobą poważnie porozmawiać.- dziewczyna odsunęła się na bok wpuszczając mnie do środka. Weszliśmy do salonu.
- Usiądź. Chcesz coś do picia?- zaproponowała.
- Nie dzięki.- brunetka usiadła na sofie wpatrując się w moją osobę.
- O czym chcesz pogadać?- spytała marszcząc czoło. Sam nie wiedziałem od czego zacząć. Przecież nie mogłem wypalić nie kocham cię, wolę inną. Nie jestem aż takim dupkiem. Nie twierdzę że teraz nie jestem. Westchnąłem. Przeczesałem palcami włosy szukając odpowiednich słów. Nie spodziewałem się że będzie to takie trudne. Spojrzałem na dziewczynę. Cały czas mi się przyglądała.
- Lily...- zacząłem.- chyba powinniśmy się rozstać.- powiedziałem najdelikatniej jak potrafiłem. Dziewczyna zmarszczyła czoło. Patrzyła na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczami.
- Dlaczego?- szepnęła. Wyczułem rozpacz w jej głosie. Nie chce jej ranić, ale nie możemy być razem. Nie kocham jej! Przed odpowiedzią na jej pytanie spojrzałem na sufit, a potem z powrotem na nią.
- Nie chce cię ranić, ale będąc z tobą ranie siebie.- i Maggie. Tego już nie dodałem. Zauważyłem łzy wpływające do jej oczu. Zrobiła minę typu smutny psiak.
- To dlaczego mi się oświadczyłeś?- zapytała z pretensjami.
- Przepraszam.- mruknąłem pod nosem. Lily gwałtownie wstała. Łzy ściekały po jej policzkach. Była chodzącym ideałem, ale jej nie kochałem. Wygląd to nie wszystko.
- Jesteś cholernym dupkiem, wiesz? Znalazłeś sobie inną?- zadała pytanie. Co jej miałem odpowiedzieć? Nie mogłem kłamać. To i tak by nie miało sensu.
- Wszystko wyglądałoby inaczej gdybym wiedział wcześniej o jej uczuciach do mnie. Byłem z tobą. Myślałem że będzie tak jakbym był z nią. Nie było.- powiedziałem w szybkim tępię. Lily zacisnęły wargi.- Kocham cię, ale jak przyjaciółkę. Uświadomiłem sobie to trochę za późno, ale wybacz mi. Zawsze byłem przekonany że ona mnie nienawidzi.- Lily pospiesznie zaczęła ściągać swój pierścionek.
- Weź go sobie.- rzuciła w moją stronę mały przedmiot. Spadł pod moje stopy. Schyliłem się i go podniosłem. Położyłem go na stole.
- Zatrzymaj to.
- Nie chce od ciebie nic, rozumiesz? Opuść mój dom i nigdy nie wracaj. Tylko nie wracaj z podkulonym ogonem, bo tamta cię nie chciała.- tak jak prosiła wyszedłem. Nie chce nigdy więcej przechodzić przez takie coś. Wsiadłem do auta i wróciłem do domu.
- Gdzie byłeś pół dnia?- spytał Niall gdy wszedłem do domu.
- Byłem u Lily.- odpowiedziałem. W mgnieniu oka pojawił się Harry.
- Co?!- spytał zdziwiony.- Tylko nie mów...- nie dokończył bo mu przerwałem.
- Tak, zerwałem zaręczyny.- kanapka którą jadł Niall wylądowała na ziemi.
- Dlaczego? Przecież ją...- i za niego dokończyłem.
- ...nie kochasz.
- Oświadczyłeś się pierwszej lepszej panience?- zaśmiał się Louis. Zmierzyłem go wzrokiem.
- Ona nie jest pierwszą lepszą panienką. Poza tym nie będę wam się spowiadał.

*Oczami Maggie*

Czułam się teraz jak idiotka. Poco mu to powiedziałam? Zbłaźniłam się przed nim i tyle. Jego guzik obchodzą moje uczucia.
- Maggie, możesz nam powiedzieć o co na powitanie pokłóciłaś się z Zaynem?- spytała mama. Wzruszyłam ramionami.
- Nie pokłóciliśmy się.- powtórzyłam setny raz.
- Dziwnie się zachowujesz, kochanie.- stwierdziła. A jak mam się zachowywać, po tym wszystkim co mu powiedziałam? Na razie mogę powiedzieć że jestem kretynką. Nie powinnam mu była tego mówić.
- Zachowuje się normalnie. Tylko ci się zdaje.- powiedziałam cichym głosem.
- Wiesz że możesz mi powiedzieć wszystko, prawda?
- Uwierz że nie wszystko.- bąknęłam pod nosem. Usłyszała.
- Słucham? Jestem twoją matką.
- Wiem. Mamo, nic się nie dzieje. Wszystko jest w najlepszym porządku.- udawanie się uśmiechnęłam.- Mamo, idź już, proszę. Chce zostać sama.- mama wyszła z pokoju. Co jej miałam powiedzieć? Wiesz mamo wyznałam Zaynowi miłość, ale on nie odwzajemnia moich uczyć? Wplotłam palce we włosy, a następnie przymknęłam oczy.
- Powiedzcie że śnie. Błagam.- szepnęłam sama do siebie. Usłyszałam dzwonienie mojego telefonu. Wstałam i spojrzałam na wyświetlacz. Był to wujek. Szybko odebrała.
- Cześć!- przywitałam się mało entuzjastycznie.
- Co jest, mała? Żeby tak przywitać wujka Alex'a?- udawał oburzonego.
- Przepraszam. Mam gorszy dzień.- jego nie dało się tak szybo z blefować jak mamę. Ciężko westchnęłam.
- Ty też?- usłyszałam jego śmiech. Lekko się uśmiechnęłam.
- A co tobie się stało?- od razu zapytałam.
- Hmm dostałem dobrze płatną pracę i zamierzam kupić jakieś dom. Mam dużo oszczędności.- poinformował mnie.
- I gdzie te złe wiadomości?- zdziwiłam się.
- Dobrze płatna praca, znaczy tylko jedno...- dokończyłam za niego.
- ...koniec wolności.
- Jak ty mnie dobrze znasz. Teraz ty powiedz co się stało?
- Robisz się taki sam jak mama. To że mam gorszy dzień nie znaczy że coś się stało. Po prostu... mam gorszy dzień.- wyjaśniłam. Usłyszałam ciche westchnięcie. Nie kupił tego? To po części prawda. No może tylko początek że mam gorszy dzień.
- Pokłóciłaś się z Zaynem o coś poważnego.- to nie było pytanie lecz stwierdzenie.
- Yhym...- bąknęłam pod nosem. On jest znacznie gorszy niż mama.
- Nawet podejrzewam o co poszło. Pewnie nie chcesz o tym rozmawiać, więc już się zamykam. Chciałem ci tylko przekazać nowe wiadomości z mojego świata.
- Ciesze się że ci się układa. Teraz tylko znać sobie żonę. Nie wieżę w to że jeszcze jej nie masz. Przecież jesteś przystojny, zabawny i strasznie miły.
- I na dodatek mam taką Maggie.- zachichotałam słysząc jego zrezygnowanie.
- Tym bardziej powinieneś ja mieć. W końcu masz taką Maggie.- wujek zawsze umiał poprawić mi humor.
- Nie mam żony na tej samej zasadzie na jakiej ty nie masz Zayna.- zamurowało mnie. Co on właśnie powiedział?

~~*~~

Taki krótki rozdział. Następny będzie tym mega rozdziałem. Spróbuje się bardziej postarać. ;>

1. Dodałam do bohaterów wujka Maggie. ;> KLIK

KOMENTOWAĆ!!  OBSERWOWAĆ!!

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 16

*Dwa lata później*

*Oczami Zayna*

Zapukałem do dużych drewnianych drzwi. Szczerze mówiąc to w głowie miałem mętlik. Sam nie wiem czemu, ale bałem się tego spotkania. Chyba lepiej mieć to już za sobą. Drzwi się uchyliły i ujrzałem Carren. Na jej ustach jak zwykle spoczywał szeroki uśmiech. Wpuściła mnie do środka po czy przytuliła. Odwzajemniłem uścisk.
- Jak miło cię znowu widzieć, Zayn.- odezwała się pierwsza.
- Ciebie też, Carren.- uśmiechnąłem się. Oboje poszliśmy do salonu gdzie był już mój ojciec. Przywitałem się z nim i usiadłem na fotelu. Rozejrzałem się po pokoju. Nie było jej. Wróciłem wzrokiem do ojca i Carren.- Gdzie Maggie?- spytałem.
- Poszła gdzieś z Jamesem. Powinna już być.- odpowiedziała Carren. Pokiwałem głową i ciężko westchnąłem.
- Wprawdzie nie przyjechałem tylko w odwiedziny.- zacząłem. Ojciec uniósł jedną z brwi.
- Mam taką nadzieje. W końcu nie widzieliśmy się dwa lata.
- Taa.- znowu westchnąłem, ale tym razem zacząłem mówić.- Pamiętacie Lily?- spytałem. Oboje pokiwali głowami.- Zaręczyłem się.
- Gratulacje.- usłyszałem sarkastyczny głos. Obróciłem się i zobaczyłem ją. Stała oparta o futrynę. Jej niebieskie oczy wypalały w mojej głowie dziurę. Nic się nie zmieniła.- Gdybyście wcześniej powiedzieli że on przyjedzie usunęłabym się na ten czas z domu. Miło było cię znowu widzieć, Zayn.- obróciła się na pięcie i ruszyła w kierunku drzwi. Wstałem na równe nogi i bez słowa poszedłem za nią. Wyszedłem przed dom i zobaczyłem Maggie z Jamesem. Maggie siedziała na schodach, a James stał kilka kroków przed nią.
- Mag, możemy pogadać?- spytałem spokojnym głosem.
- Nie mów tak na mnie!- warknęła.
- Okej.- pokiwałem głową.- To co?
- Mów! Nie mam przed Jamesem sekretów.- ciężko westchnąłem.
- Ale ja mam. Poza tym nie chce gadać na ulicy. Chodź do środka. Zajmie ci to tylko 5 minut.- nalegałem.
- Och, zapomniałam że teraz jesteś śmieszną gwiazdeczką.- powiedziała wstając ze schodów. Przeszła obok mnie uderzając swoim ramieniem o moje. Zacisnąłem szczękę. Chwyciłem jej nadgarstek, a ona się odwróciła.
- Możesz wreszcie zachowywać się normalnie!- warknąłem, po czym puściłem jej rękę. Dziewczyna bez słowa się obróciła i ruszyła w stronę drzwi, a ja za nią. Oboje poszliśmy na górę do jej pokoju. Zamknąłem za sobą drzwi i spojrzałem na dziewczynę. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Obserwowała każdy mój najdrobniejszy ruch.

*Oczami Maggie*

- Myślałem że się pogodziliśmy.- zaczął.
- Myślałam że już nigdy cię nie spotkam.- bąknęłam pod nosem. Myślałam że nie usłyszał, ale jednak się pomyliłam.- Gdzie twoja cudowna narzeczona?- spytałam.
- O co ci chodzi, Maggie?
- Jesteś cholernym dupkiem, Zayn. Zdajesz sobie z tego sprawę?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Mulat zmarszczył czoło i nie spuścił nawet na chwile ze mnie wzroku.
- Co znowu zrobiłem nie tak?
- Wszystko.- syknęłam.- Od kiedy jesteś z tą swoją ślicznotką? Byłeś z nią kiedy był ślub?- to pytanie ciążyło mi już dłuższy czas. Musiałam to wiedzieć. Zayn zmarszczył czoło, a zaraz po tym spojrzał na ziemię. Wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał. Czy to takie trudne pytania? Po chwili podniósł głowę i spojrzał mi w oczy.
- Już wiem o co ci chodzi. O ten nic nie znaczący pocałunek, prawda?- znowu poczułam się jak idiotka. Jakbym dostała od niego w twarz. Oczywiście czego się spodziewałam. Dla niego to tylko nieszczęsny pocałunek z idiotką. Poczułam że zaraz się rozpłaczę. Kolejny raz Zayn doprowadza mnie do płaczu. Udało mi się zapanować nad tym by nie uronić żadnej łzy.
- Wyjdź stąd.- szepnęłam. Malik zrobił kilka kroków do przodu. Stał teraz zaledwie metr ode mnie. Minęłam go, ale ponownie złapał mnie za rękę. Odwróciłam się i próbowałam wyrwać rękę, ale mi się nie udało.
- Puść mnie! Skoro ty nie umiesz wyjść, to ja wyjdę!- krzyczałam nadal próbując się wyrwać. Tym razem już nie wytrzymałam i uroniłam jedną maleńką łzę.
- Czemu tak bardzo przejmujesz się tym pocałunkiem?- spytał poirytowany.
- Bo dla mnie coś znaczył! Nie był tylko nic nie znaczącym pocałunkiem! Nie rozumiesz tego?!- krzyczałam na chłopaka.- Zakochałam się w tobie, ale jesteś zbyt głupi by to zrozumieć.- tym razem szepnęłam, bo brakło mi już sił na krzyczenie. Zayn poluźnił uścisk na mojej ręce. Wykorzystałam to. Wyrwałam soją rękę i szybko wybiegłam z pokoju. Malik pobiegł za mną.- Zostaw mnie!- krzyknęłam. Wybiegłam przed dom i nieco zwolniłam. Minęłam Jamesa i poszłam przed siebie. Mulat chwycił moje ramię i mnie obrócił w swoją stronę.
- Dlaczego mówisz mi to dopiero teraz?- warknął.
- Co by to zmieniło? Zostaw mnie! Wracaj do swoich przyjaciół i narzeczonej. Mnie już wystarczająco skrzywdziłeś. Nawet sobie nie wyobrażasz jak cierpiałam po twoim wyjeździe. Gdy tylko słyszałam o tobie w telewizji wyłączałam telewizor i zamykałam się w pokoju. Przepłakałam nie jedną noc. I to wszystko przez ciebie. Nienawidzę cię za to wszystko, rozumiesz?- brunet stał jak osłupiały.
- Nie wiedziałem.- odezwał się cicho.
- Nie wiesz co to znaczy kochać. A teraz zostaw mnie w spokoju.- zrobiłam kilka kroków do tyłu, a następnie się odwróciłam. Zayn stał i patrzył jak odchodzę, a James dogonił mnie i poszedł wraz ze mną. Nawet nie wiedziałam gdzie idę. Pewnie jak zwykle wyląduje w domu Jamesa. Jak zwykle będzie wysłuchiwał moich lamentów. Jestem mu wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobił.

*Oczami Zayna*

Przecież ona mnie nienawidziła. Przecież to jest nie możliwe. Wszedłem do domu. W środku stała Carren i ojciec. Patrzyli na mnie, a na twarzach mieli wypisane znaki zapytania.
- O co znowu się pokłóciliście?- zapytał ojciec. Wpatrywałem się w nich. Moja twarz wyrażała zdziwienie.
- Nie pokłóciliśmy się.- szepnąłem.
- Ale...- nie pozwoliłem mu dokończyć.
- Wyjaśniliśmy sobie pewną sprawę.- znowu szepnąłem.
- Coś się stało?- spytała troskliwie Carren. Pokręciłem głową.- Jesteś strasznie blady, Zayn.
- Ja muszę jechać do chłopaków. Muszę sobie coś przemyśleć. Przepraszam was, ale to ważne.- pożegnałem się z Carren i tatą. Ruszyłem w stronę drzwi, ale gdy już je otwarłem zatrzymałem się i odwróciłem.- Zadzwońcie do Maggie i powiedzcie jej że wróciłem do chłopaków. Nie mówcie jej że to ja kazałem wam zadzwonić.- Carren w ogóle nie wiedziała co się dzieje. Była zdziwiona moją prośbą. Chce po prostu żeby Maggie wiedziała że już mnie tu nie ma. Wyszedłem z domu i wsiadłem do swojego auta. Dlaczego wszystko musi być tak trudne? Dlaczego wcześniej nie wiedziałem o jej uczuciach? To by wiele zmieniło w moim życiu. Odpaliłem auto, a następnie pojechałem do chłopaków.
Gdy już dotarłem do domu, wszedłem bez słowa i poszedłem do swojego pokoju. Trzasnąłem za sobą drzwiami i rzuciłem się na łóżko. Moja samotność nie trwała długo. Ktoś zapukał do moich drzwi, a później bez pozwolenia wszedł. Było to Harry.
- Co?- spytałem. Lokaty podszedł do mojego łóżka i usiadł na jego skraju.
- Co jest?- tym razem to on zapytał. Ciężko westchnąłem.
- Rozmawiałem z Maggie.
- Znowu się pokłóciliście?
- Nie! Powiedziała mi że się we mnie zakochała, że cholernie ją raniłem i nadal to robię. Gdybym wiedział o tym wcześniej wszystko by teraz wyglądało inaczej.
- Na prawdę się w tobie zakochała? Nigdy na taką nie wyglądała.- stwierdził Harry.
- Popłakała się. Powiedziała że nie wiem co to znaczy kochać. Chyba w pewnym sensie ma rację. Zostaw mnie samego. Muszę nad wszystkim pomyśleć.- Hazz pokiwał głową i wyszedł. Zostałem sam ze swoimi myślami. To było chyba najgorsze co mogło się dzisiaj wydarzyć.

..............................................................................................

Udało mi się napisać! Co prawda miałam małe problemy, ale napisałam. Jestem z siebie dumna. ;P
Stwierdziłam że nie będę dzieliła tego opowiadania na żadne części. ;) Mam nadzieje że rozdział się podobał. Następny będzie o wiele lepszy. ;> Przepraszam że taki krótki, ale jakoś tak wyszło. ;P

CZYTASZ = KOMENTARZ