Kopiowanie zabronione!

kacper.ogg

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 36

Skomentuj to dla ciebie tylko chwilka, a dla mnie ogromna radość. :3
Miłego czytania :*

*Oczami Zayna*

Maggie siedziała na łóżku, a ja stałem oparty o meble. Nie chciałem być jej przewrażliwionym chłopakiem. Po prostu byłem zazdrosny o Jamesa. Może ona tego nie wiedziała, ale czułem że James coś do niej czuje.
Nie chciałem stawiać jej żadnych warunków, ale to robiło się już dziwne.
- Była u ciebie Lily, prawda?- skinąłem głową.- Co ci naopowiadała?- powiedziała z pretensjami.
- To mało ważne.- burknąłem.- Wkurza mnie fakt, że chodzisz za rękę po mieście ze swoim... przyjacielem? Nie przejmowałbym się gdybyś nie była moją dziewczyną. Nie chce żeby jakiś koleś cię dotykał.- warknąłem.
- James nie jest obcy.- oburzyła się.
- Czy ja tak dużo wymagam? Jakbyś się czuła gdybym poszedł teraz do Lily?- spytałem unosząc brwi. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Normalnie.- odpowiedziała.
- Świetnie. Skoro nie masz nic przeciwko pójdę teraz do niej.

*Oczami Maggie*

Gdy to powiedział poczułam się jakbym dostała w twarz. Przecież wiedział że JESTEM temu przeciwna. Wstałam z miejsca i szybkim krokiem ruszyłam do drzwi. Gdy już miałam wychodzić postanowiłam się jeszcze raz odezwać.
- Idź sobie do niej, ale w moim domu nie masz czego szukać.- wkurzona szybko opuściłam pokój. Gdy zeszłam ze schodów chłopaki coś do mnie mówili, ale totalnie to olałam. Głupi Zayn! Głupia Lily! Cały świat jest beznadziejny! Mój telefon zaczął dzwonić. Nawet to mnie zaczęło irytować. Wyciągnęłam telefon i przyłożyłam go szybko do ucha.
- Czego?!- warknęłam nie sprawdzając wcześniej kto dzwoni.
- Maggie, wszystko w porządku? Martwię się o ciebie.- usłyszałam głos Alexa.
- Jest cudownie. Nie musisz się martwić.- odezwałam się niemiło.
- Nie musisz być zołzą, bo pokłóciłaś się z chłopakiem.- przypomniał mi. Zmarszczyłam czoło.
- Skąd wiedziałeś?
- Znam cię.- wyjaśnił. Niestety miał racje. Nie powinnam się na nim wyżywać tylko dlatego że pokłóciłam się z Malikiem. Ogarnęło mnie poczucie winy.
- Przepraszam.- jęknęłam.

*Następnego dnia*

Przemyślałam wszystko i chyba nie powinnam tak się zachowywać. Mam chłopaka i jakieś zobowiązania się z tym wiążą. Rozumiem że mógł czuć się zazdrosny, bo pewnie ja na jego miejscu czułabym się tak samo. Dzisiejszy dzień także miałam zamiar spędzić w sukience. Dobrze się w nich czułam.
Nie wiem czemu wcześniej tak strasznie się ich wypierałam. Postanowiłam także iść do fryzjera. Zmiana fryzury dobrze mi zrobi. Gdy ubrałam się poszłam od razu do salonu fryzjerskiego. Pofarbowałam włosy na czarno, a końcówki na jasny brąz. Po wizycie u fryzjera nadeszła pora na pogodzenie się z Zaynem. Nie lubię się z nim kłócić. Dziwnie to teraz brzmi. Jeszcze dwa lata temu kłóciłam się z nim dla przyjemności, a teraz nie potrafię wytrzymać ze świadomością że jest na mnie zły. Kocham go, a na to już nie ma lekarstwa. Chce przy nim pokazać, że wcale mi tak nie zależy jak on sądzi, ale to tylko udawanie. Po co to robię? Właściwie to nawet sama nie wiem. Gdy dochodziłam już do domu chłopaków, dostrzegłam Zayna. Przechodził właśnie przez bramę. Byłam wystarczająco blisko by mógł mnie usłyszeć.
Gdy podeszłam jeszcze bliżej chłopak mnie dostrzegł. Na początku po prostu stanął jak wryty. Zmierzył mnie swoimi brązowymi tęczówkami od stup po głowę. Zrobiłam to samo. Zayn był ubrany w jeansy i czarną koszulkę. Jego włosy jak zawsze były ułożone do góry. Czekałam aż to on zrobi ten pierwszy krok. Co jeśli on nigdy nie nastąpi i będziemy tak stać całą wieczność? Spojrzałam na usta Malika. Czułam jak kolana się pode mną uginają. Szatyn przygryzł swoją dolną wargę doprowadzając mnie tym samym do szaleństwa. Zrobiłam dwa niewielkie kroki w jego stronę. Chłopak powtórzył mój ruch tylko że zrobił więcej i większe kroki. Tym samym znalazł się naprzeciwko mnie. Dlaczego on tak strasznie na mnie działał? Miałam ochotę zacałować te jego piękne usta, które należały tylko do mnie!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rozdział krótki, ale jakoś tak wyszło. xD
Nika xx

poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 35

Gdy przeczytasz, skomentuj. Byłoby fajnie. :) To tylko chwilka. :*


*Oczami Zayna*

Usłyszałem pukanie do drzwi. Pomyślałem że może to Maggie, ale rzeczywistość była znacznie gorsza. Do pokoju weszła Lily. Wstałem z łóżka i szybkim krokiem do niej podszedłem.
- Po co tu przyszłaś?- warknąłem, ale ona nadal się uśmiechała.
- Cześć, Zayn. Mi również miło cie widzieć.- miałem ochotę wyrzucić ją za drzwi. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłem.- Przyszłam z tobą pogadać.- Lily zrobiła kilka kroków w moją stronę. Uniosłem jedną brew. Jakbyśmy mieli o czym rozmawiać. Brunetka stała stanowczo za blisko mojej osoby.- Mieliśmy ostatnio niezbyt za ciekawy kontakt.- skrzywiła się. Wpatrywałem się w jej dłoń, która wylądowała na moim torsie. Co ona znowu robiła? Po tym teatrzyku, który odstawiła ostatnio, myśli że mój ojciec przemówił mi do ''rozsądku''? Ciężko westchnąłem.
- Lily, możesz mi powiedzieć po co przyszłaś? Jestem zajęty.- chciałem dyskretnie dać jej do zrozumienia, że nie chce z nią gadać. Chyba do niej nie docierało.
- Chciałam cię przeprosić za to co ostatnio się stało. Naprawdę myślałam że twój ojciec o wszystkim wie. Przykro mi że tak to się wszystko potoczyło. Przepraszam.- przekonały mnie jej słowa. Dlaczego miałbym jej nie wierzyć? Może naprawdę nie wiedziała.
- Okej, wierzę ci.
- Czyli nie jesteś już na mnie zły?- pokręciłem głową. Brunetka jakby tylko na to czekała, szybko się do mnie przytuliła i pocałowała w policzek.
- Lily!- upomniałem ją. Brunetka odsunęła się ode mnie, ale nadal i tak była zbyt blisko.
- Zayn, ty zawsze tak ślicznie pachniesz.- uśmiechnęła się ukazując rządek zębów.- Mam dla ciebie nieco smutniejszą wiadomość. Gdy do ciebie szłam widziałam tą twoją Maggie.- skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.- Była z jakimś chłopakiem i trzymali się za ręce. Nie wyglądali jak przyjaciele. Chyba bardziej jak para.- skomentowała.
- Wiem o tym.- burknąłem.
- I co nie przeszkadza ci że twoja dziewczyn chodzi za rękę z innym?- zmarszczyła czoło.- Jeśli mi nie wierzysz to zrobiłam zdjęcie twojej cudownej dziewczyny.- Lily sięgnęła do torebki i wyciągnęła telefon. Pokazała mi zdjęcie Maggie i Jamesa. Szli za rękę i faktycznie wyglądali jak... para. Skrzywiłem się widząc ich takich.- I co teraz wierzysz? Ja nigdy bym tak nie postąpiła.
- Nie powiedziałem że nie wierzę. Lily mogłabyś już iść.
- Okej. Zobaczymy się niedługo, prawda? Chyba musimy pogadać o pewnych sprawach.- pokiwałem głową. Po prostu chciałem żeby już sobie poszła. Jej wizyty stały się męczące.- Nie przejmuj się nią, Zayn. Wiesz że zawsze możesz do mnie przyjść.- Lily jeszcze chwile przede mną stała, po czym wyszła. Ciężko westchnąłem i usiadłem z powrotem na łóżku. Miło by było gdyby Maggs nie spotykała się z Jamesem. Jestem o nią zazdrosny. To ja powinienem z nią teraz iść za rękę, nie James. Boże, jak ja nie cierpię tego człowieka. Najgorsze jest to że obiecałem Maggie, że będę go tolerował. Nie wiedziałem na co się godzę. Mam ochotę zrobić jej to samo, iść z Lily na spacer. Ciekawe jak ona by się czuła w takiej sytuacji. Oczywiście ja musiałbym przystać na jej.

*Oczami Maggie*

Po spacerze z Jamesem poszłam do wujka. Nie byłam u niego dawna, a z nim również chciałam się zobaczyć. W szybkim czasie znalazłam się w jego mieszkaniu.
- Co jest, skarbie?- spytał otwierając drzwi.
- Czy musi się coś stać że cię odwiedzam?- mężczyzna wzruszył ramionami. Wujek był bez bluzki, więc znalazłam pretekst by się z nim podroczyć.- Ubrałbyś się, bo jakaś śliczna sąsiadka będzie chciała pożyczyć cukier i zobaczy ten twój wielki brzuch, no i ucieknie biedulka. A ty zostaniesz starym kawalerem.- przecisnęłam się obok niego i weszłam w głąb korytarza.
- Wokół mieszkają same staruszki, więc muszę je jakoś odpędzić.- droczył się ze mną.- Ale na serio uważasz że jestem gruby?- zachichotałam.
- Od razu jak słoń.
- Nie pyskuj.
- Nie pyskuje.- oburzyłam się.- Ale tą koszulkę mógłbyś włożyć.
- Przebierałem się, kotku.
- Mówisz jak Zayn.
- To dobrze czy źle?- spytał. Wzruszyłam ramionami. Ruszyliśmy w stronę salonu.- Jak sytuacja w domu?
- Cóż... mama chce zabić Zayna, a później mnie, a Josh jest zupełnie obojętny.- weszliśmy do salonu. Zdezorientowana spojrzałam na kobietę siedzącą na kanapie.- Czemu nie powiedziałeś, że masz gościa?- uniosłam brew.
- Nie przeszkadzasz jeśli o to ci chodzi. Poza tym chciałbym żebyście się poznały.- spojrzałam jeszcze raz na kobietę. Może była w wieku wujka. Była całkiem ładna i wydawała się sympatyczna. Szatynka wstała i się do mnie uśmiechnęła.
- Jestem Lisa.- przedstawiła się podając mi dłoń.- Ty pewnie jesteś tą słynną Maggie.- odwzajemniłam jej uśmiech.
- Tak, to ja. Mam nadzieje że mówiłeś o mnie same dobre rzeczy.- spojrzałam ponownie na wujka.
- Oczywiście kotku. W szczególności wspomniałem o tym jak panicznie boisz się burzy.
- Na ciebie zawsze można liczyć.- zachichotałam.- Słoń.- odgryzłam się.
- Zaraz wracam.- odezwał się.
- Alex, bardzo dużo o tobie mówi.- powiedziała Lisa.
- Jesteśmy ze sobą strasznie związani.- wyjaśniłam. Lisa naprawdę wydawała się sympatyczna. Skoro spodobała się wujkowi to musiała być fajna. Alex bardzo szybko wrócił już w koszulce. Zachichotałam.- Od razu lepiej.
- Co to za okazja, że ubrałaś sukienkę, Mags?- zmarszczył czoło.
- Zakład z Zaynem. Nie chcesz wiedzieć.- uprzedziłam go. Poczułam jak wibruje mi telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz by odczytać wiadomość.

Od: Zayn
Treść: Musimy pogadać! ;/ 

Po wykrzykniku mogłam wywnioskować że jest zły i że chce gadać teraz. Obróciłam się i ruszyłam do wyjścia. Głupia Lily zdążyła namieszać!
- Maggie!- zawołał mnie wujek, ale się nie zatrzymałam.- Poczekaj!- jednak postanowiłam się zatrzymać. Musiało to trochę źle wyglądać. Przeczytałam esemesa i ruszyłam do wyjścia. Byłam zła i jednocześnie chciało mi się płakać. Spojrzałam na wujka.- Co jest?
- Nic. Muszę iść.- powiedziawszy to po prostu wyszłam. Musiałam jak najszybciej znaleźć się u Malika i wytłumaczyć... sama nie wiem co. Czułam jak w moim żołądku wszystko się skręca na myśl że Lily była u Zayna. Chciałam w tym momencie się do niego przytulić i to bardzo, bardzo mocno.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ostatnio pisze dłuższe rozdziały, zauważyliście? :)
Lisa za chwile pojawi się w zakładce ''bohaterowie''.
Kocham was, Nika xx

CZYTASZ = KOMENTARZ

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 34

*Oczami Zayna*

Siedziałem z Niallem i Harrym w salonie. Oglądaliśmy jakiś film. Nie był zbyt interesujący, ale oni chcieli go oglądać, a nie miałem nic lepszego do roboty. Myślałem że może Maggie do mnie zadzwoni. Nie wiem czemu sam do niej nie zadzwoniłem. Westchnąłem. Było dzisiaj podejrzanie cicho.
- Harry, idziesz ze mną czy nie?!- krzyknął z korytarza Louis. Hazz zdezorientowany spojrzał w jego kierunku, po czym wstał i do niego poszedł.
- Gdzie idziecie?- spytałem.
- Ciiii!- uciszał mnie Niall. Blondyn chyba za bardzo wciągnął się w oglądanie tego beznadziejnego filmu.
- I tak z nami nie pójdziesz.
- Niby czemu?- zmarszczyłem czoło.- Idziecie na randkę?- zachichotałem.
- Masz gościa, idioto.- Louis stanął w progu pokoju i zaczął mi grozić palcem.- Masz szczęście że już wychodzimy. Jak wrócę nauczę cię szacunku do starszych.- zachichotał. Chwyciłem poduszkę i rzuciłem prosto w jego twarz. Niall zaczął się śmiać, czym również zaraził mnie.
- Louis, chodź!- zawołał Harry. Chyba tylko to uratowało mnie przed wojną z brunetem.
- Masz gościa.- powtórzył Louis. Wstałem z miejsca. Idąc obok Nialla rozczochrałem mu włosy.
- Chyba miałeś już iść.- przypomniałem brunetowi, który nadal stał w progu.
- Wcale nie chce cię uderzyć, Zayn.- wypowiedział bardzo dokładnie. Uniosłem dłonie w geście obronnym.
- Koniec zabawy.- zachichotałem i szybko obok niego przebiegłem. W korytarzu stała Maggie. Uśmiechnąłem się na jej widok.- Lou, jesteś dziś bardzo nerwowy lepiej już idźcie.- mówiąc to patrzyłem na brunetkę. Wyglądała... cudownie. Podszedłem do niej i objąłem ją w tali. Na jej ustach pojawił się głupkowaty uśmiech.
- Ładnie się dla ciebie ubrałam?- spytała. Spojrzałem jeszcze raz na jej strój. Miała na sobie koronkową sukienkę.
- Bardzo.- spojrzałem w jej śliczne oczy.
- Pocałuj mnie, Zayn.
- Żeby dziewczyna musiała cię prosić, żebyś ją pocałował.- skomentował Louis, który nadal za mną stał. Maggie zachichotała.
- Właśnie, Zayn.- pokręciłem głową.
- Śliczną sukienką mnie nie złamiesz.- szepnąłem. Maggs z poirytowaniem minęła mnie i poszła do salonu. Liam, który także zszedł na dół chciał iść do salonu.
- Nie idź tam! Maggie jest nadąsana.- uprzedziłem go. Liam zmarszczył czoło.
- Co jej zrobiłeś?- spytał zaciekawiony.
- Chce wygrać zakład.- wyjaśniłem pokrótce. Spojrzałem na dziewczynę, która siedziała obok Nialla na kanapie. Bawiła się swoim włosem i rozmawiała o czymś z blondynem. Wszedłem do salonu i usiadłem na fotelu tam gdzie wcześniej.
- Czyli mnie nie pocałujesz?- spytała nadal patrząc na swojego włosa.
- Nie.- odpowiedziałem śmiejąc się.
- Ja cię mogę pocałować!- krzyknął Harry. Maggie delikatnie się uśmiechnęła.
- Mieliście chyba wyjść.- przypomniałem im z naciskiem na każde słowo. Maggs wstała z kanapy.
- Idę do Jamesa.- jej słowa niezbyt mnie zadowoliły.- Mógłbyś iść ze mną, ale niedawno się pogodziliśmy i po prostu musimy pogadać. Znając ciebie pewnie znowu powiedziałbyś mu coś niemiłego.- westchnąłem.- Pójdziesz ze mną następnym razem.- stwierdziła. Dla niej byłem wstanie to zrobić pomimo tego że go nie lubiłem.
- Okej, tylko bez dotykania, całowania i takich tam.- brunetka uniosła jedną brew.
- Po pierwsze to mój przyjaciel, a po drugie nie jestem twoją własnością.

*Oczami Maggie*

- Hej, James!- przywitałam go promiennym uśmiechem. Dawno się nie widzieliśmy, a ja zdążyłam się już za nim stęsknić.
- Cześć.- uśmiechnął się. Pocałowałam go w policzek.
- Idziemy na spacer?- spytałam. James zgodził się na moją propozycję. Szliśmy chwile w ciszy co nie było do nas podobne.
- Ładnie wyglądasz.- uśmiechnął się.
- Dzięki.- odwzajemniłam jego uroczy uśmiech.- Co u ciebie?- spytałam.
- Właściwie to nic się nie zmieniło. Możesz mi powiedzieć po co twoja mama do mnie dzwoniła? Myślałem że coś ci się stało.- westchnęłam. Idąc patrzyłam na ziemię.
- Nie wiem czy chcesz o tym słuchać.
- Chodzi o Zayna?- pokiwałam głową.- Mów posłucham.
- Nie wiem od czego mam zacząć.- przez chwile się zastanawiałam nad właściwymi słowami.- Byłam z mamą, Joshem i Zaynem nad jeziorem. Moja mama zobaczyła nas w dwuznacznej sytuacji.- skrzywiłam się na to wspomnienie.- Od tamtej pory mama przestała mi ufać. Podejrzewała że poszłam do Zayna, a nie do ciebie.
- Jesteście razem?- spytał. Kątem oka dostrzegłam że unosi jedną brew.
- Tak.- spojrzałam na chłopaka by zobaczyć jego reakcje. Pokiwał głową i się zaśmiał. Złapał moją dłoń tym samym splatając nasze palce.
- Życzę wam szczęścia.- jego słowa były szczere.- Nie myśl jednak że go toleruje, bo tak nie jest.
- Chciałabym żebyście się przynajmniej tolerowali. Zayn się zgodził, więc wszystko w twoich rękach, James.- zachichotałam widząc jego zmieszaną twarz.
- Robisz sobie żarty, Maggie? Nie śmieszne.
- Chciałam nawet żeby ze mną do ciebie przyszedł, ale to chyba za wcześnie.- uśmiechnęłam się.
- Wiesz że to będzie trudne?
- Tak, ale zawsze można spróbować.- spojrzałam przed siebie. Moje oczy dostrzegły dobrze mi znaną dziewczynę. Patrzyła na mnie i się uśmiechała. Idiotka. Gdy zbliżyła się do nas ku mojemu zaskoczeniu odezwała się do mnie.
- Cześć, Maggie.- odezwała się brunetka.
- Cześć, Lily.- jej imię ledwo przeszło mi przez gardło.
- Widzę, że Zayn ci się już znudził.- spojrzała na nasze splecione palce.
- To chyba nie twoja sprawa.- warknęłam, ale zaraz się uśmiechnęłam.
- Okej, właśnie do niego idę.- zachichotała.- Zdobędę go szybciej niż się tego spodziewasz. Wreszcie się jakoś ubrałaś.- zmierzyła mnie od stup po głowę.- Miło było cię znowu widzieć.- myślałam że zaraz ją rozszarpie. Mocno ścisnęłam dłoń Jamesa.
- Wyluzuj.- upomniał mnie gdy ruszyliśmy.- Kto to właściwie był?
- Była dziewczyna Zayna, która jest z nim rzekomo w ciąży.- jęknęłam.- Głupia idiotka.- byłam zazdrosna o Malika i to bardzo. Sam fakt że zaraz będzie z nią rozmawiał, mnie dobijał. Jak zwykle była ubrana w skąpe ubrania dzięki którym każdy mógł dostrzec jej atuty. Przez jedną osobę miałam popsuty dzień. Chciałam teraz iść do Zayna i go przed nią schować. Może to głupie, ale tak się czułam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwszy gif jak Nialler się śmieje jest cudowny. *_*
Jutro jest 22 luty (Louis coś ogłasza)
Nie wiem jak wy, ale ja bym chciała żeby ogłosił Larryego. xD Nie jestem ani ES ani LS, ale fajnie by było.
Jakoś podejrzanie długi wyszedł rozdział. xD
Pozdrawiam, Nika. xx

CZYTASZ = KOMENTARZ